Moim zdaniem to bardzo źle zrobiłaś ze uciekłaś przed nim! Pewnie na razie mu to nie przeszkadzało ale z czasem zacznie bo jak mówiłaś on ma 19 lat i nie wiem czy spodoba mu się bawić w takie uciekanie! oczywiście na wiek nie patrz to nie ma zdanego znaczenia! :)na Twoim miejscu jak mówisz ze się serio zakochałaś to bym spróbowała nic nie masz do stracenia :) a widzę ze Zaczeło sie to we wrześniu 2006 roku. Poznałam go. Niebieskie oczy, piękny usmiech, jeżyk na głowie, wysoki. Miał na imie Piotrek i ma 18 lat a ja 15. Grał w piłkę nożną. Jak na Witam, mam problem i proszę o radę. Jestem studentką 4 roku i zakochałam się w chłopaku o 3 lata starszym, który doktoryzuje się na mojej uczelni. Na nieszczęście on prowadzi wykłady z Odp: Zdradzilam, zakochalam sie..j. uzytkownik44, bo to jest ważne. Każdy chce być doceniany, kochany, komplementowany, ale przez bliską osobę. Żona przez męża, i na odwrót. Jeśli szukamy potwierdzenia swojej atrakcyjności w oczach innych osób, oznacza że nasze poczucie wartości jest gdzieś przy podłodze. Czytam to forum od dłuższego czasu ale jakoś nigdy nie pisałam. Mam 28 lat, jestem 2 lata po rozwodzie i się zakochałamniby nic strasznego, w sumie fajnie, ale niestety nierealnie. lirik lagu d masiv tak bisa hidup tanpamu. Serce nie sługa, mówią. Gdy w grę wchodzą uczucia, bywa, że lokujemy je w niewłaściwych osobach. Media całego świata zelektryzowała wiadomość, że po blisko 10 latach znajomości Angelina Jolie i Brad Pitt wzięli ślub. To jedna z ulubionych par Hollywood. Choć Brangelina, jak się ich nazywa, budzą powszechną sympatię, wiele osób do dziś wypomina Angelinie, że uwiodła żonatego mężczyznę i odbiła go Jennifer Aniston, mimo że Brad i Jen wcześniej uchodzili za wzorowe małżeństwo. Angelina musiała publicznie dementować te informacje, zapewniając, że swojego przyszłego męża, owszem, poznała, gdy ten był w związku z Aniston, ale parą zostali dopiero po jego rozwodzie. Romans z żonatym mężczyzną wciąż uchodzi za jeden z tematów tabu. Kobiety, które wiążą się z zajętymi mężczyznami, zazwyczaj uważane są za złodziejki cudzych mężów. „Nie rozbiłam rodziny Zbyszka, nie dam się wepchnąć w rolę złodziejki cudzych mężów, bo nie mam z tą rolą nic wspólnego” – tłumaczyła się w jednym z wywiadów Monika Richardson, gdy zaczęto ją oskarżać o rozbicie rodziny Zbigniewa Zamachowskiego. „Może tamten związek można było uratować. Ale do tego tanga trzeba dwojga. Zapewniam, że ja tylko pochyliłam się nad zgliszczami. Nie będę sypać na głowę popiołu za rozpad tego małżeństwa”. Miłość nie wybiera Dlaczego kobiety w ogóle związują się z żonatymi? Najczęściej odpowiedź jest jedna – bo się zakochały. Opowiada o tym Dorota, 29-latka. „Zawsze wydawało mi się, że kobiety, które spotykają się z żonatymi facetami, zasługują na potępienie – do czasu, aż spotkało mnie to samo. M. poznałam na szkoleniu w pracy i od razu przypadliśmy sobie do gustu. Tak, wiedziałam, że ma żonę, więc w ogóle nie myślałam o nim w kategoriach związku. Ale z czasem stawał mi się coraz bliższy, aż zrozumiałam, że straciłam dla niego głowę. Do końca broniłam się przed tym uczuciem, wiedziałam, że to nie w porządku, ale nie umiałam się wycofać, zwłaszcza że M. też brnął w ten układ”. Ale to i tak jeden z łagodniejszych wpisów. Zazwyczaj można spotkać się z odpowiedziami typu: „Jeśli chcesz, aby przez ciebie cierpiała żona i dziecko, to proszę bardzo”; „Chcesz być szczęśliwa? Nie niszcz szczęścia cudzych dzieci”; „Zgnuśniała, po prostu miłości potrzebujesz, a on daje ci to złudzenie”; „Dla ciebie jego małżeństwo nie istnieje, ale dla niego jak najbardziej istnieje, bo dalej tkwi przy żonie i dzieciach. Ty jesteś dla niego kochanką do niezobowiązującego bzykania. I taką pozostaniesz na zawsze. Po co ma się rozwodzić? Jemu jest dobrze. Ma żonę, dzieci i kochankę do bzykania”. Z happy endem Wśród komentujących osób powtarza się opinia, że związek z żonatym to ułuda. „Zostaną po tym zakochaniu tylko niepotrzebne łzy. Już moja babcia powiadała, że miłość z żonatym facetem to strata czasu, szacunku do samej siebie, a kończy się, zostawiając po sobie żywe pamiątki i nienawiść” – czytamy na forum dyskusyjnym. Tylko nieliczni zwracają uwagę, że głównym winowajcą w takim układzie jest mężczyzna, który zdradza żonę i mami inną kobietę. Choć czasem ma miejsce szczęśliwe zakończenie. Ania poznała K. przed dwoma laty. Wiedziałam, że ma żonę, ale mimo to nie umiała skończyć tej znajomości. Jak opowiada – czuła, że połączyło ich coś niezwykłego. Po pięciu miesiącach K. postanowił rozwieść się. Wszystkich kosztowało to wiele nerwów, ale w ostatecznym rozrachunku podjął słuszną decyzję. „Sama jego była żona powiedziała mu potem, że do siebie nie pasowali, więc rozwód był słusznym wyborem. A teraz my jesteśmy szczęśliwi, bardzo się kochamy, choć o ślubie na razie nie myślimy. Jak widać, czasem takie historie mają happy end”. Ewa Podsiadły-Natorska Dorota opowiada nam, że nie oczekiwała z jego strony żadnych obietnic i deklaracji – wiedziała, że nie zostawi żony z dnia na dzień, pocieszała się jedynie myślą, że jej partner nie ma dzieci. „Ale w końcu bycie tą drugą przestało mi wystarczać. To nie było tak, że łączył nas tylko seks. My naprawdę byliśmy ze sobą bardzo blisko, jak dwójka najlepszych przyjaciół. Zapytałam w końcu, co z nami będzie. M. powiedział, że mnie kocha, ale nie weźmie rozwodu, bo kredyt, bo różne zobowiązania… Dotarło do mnie, że nasza relacja nie ma przyszłości. Wiele mnie kosztowało, żeby odejść, bardzo to odcierpiałam”. Nie chodzi o seks Wśród kobiet spotykających się z żonatymi mężczyznami bilans zysków i strat bardzo często jest ujemny. Dostają odrobinę czułości, namiastkę uczucia, erzac związku, ale w zamian czeka je tęsknota, niepewność, świadomość bycia tą drugą. Na forum dyskusyjnym Gazety internautka o nicku niepewna_jutra pisze, że zakochała się w żonatym. „Nie wiem, jak to się stało, nie szukałam nikogo, ja po przejściach, chciałam odpocząć od relacji damsko-męskich. Nie chciałam się angażować, wystawiać na zranienie. Teraz się zakochałam, jak nigdy, aż mnie wszystko w środku boli. Tak tkwię w tym i czekam, kiedy nastąpi cios, kiedy umrę… Nie chodzi tu o seks, mamy spotkania bez seksu. On mi dużo opowiada o sobie, na brak seksu w małżeństwie nie narzeka, nie tego szukał, szukał miłości, bo żony nie kocha”. Internautka opowiada, że mężczyzna, z którym się spotyka, ma dwójkę nastoletnich dzieci. Chce, aby ona poczekała rok, a po tym czasie on podejmie decyzję. „Jest rozsądnym mężczyzną, mimo że też się zakochał nierozsądnie we mnie. Wiem, jaka będzie decyzja, choć on temu zaprzecza. Zżera mnie to, cierpię okrutnie. Wiem, że powinnam to skończyć, przecież mężczyźni nie odchodzą od żon, takie rzeczy to tylko w bajkach i filmach. Mam powodzenie, dużo mężczyzn się koło mnie kręci, a ja? Ja siedzę i myślę o nim w każdej minucie. Łudzę się, że może jednak, po to, by zaraz pomyśleć: nie, to niemożliwe, szczęście nie jest mi pisane”. Z jej wypowiedzi wynika, że związek z żonatym mężczyzną faktycznie daje jej więcej smutku niż radości – jest przy nim szczęśliwa, ale zdaje sobie sprawę, że ich związek raczej nie ma przyszłości. „To jedyny człowiek, przy którym jestem sobą, nie mam jednej z setek masek, które nauczyłam się nosić na co dzień, aby nikt mnie nigdy więcej nie zranił. Teraz jestem bezbronna bez maski, to masochizm z mojej strony”. Skomplikowane życie Internauci biorący udział w dyskusjach tego typu przyznają, że wiązanie się z żonatym to komplikowanie sobie życia. Jedna z nich pisze: „Zakochanie się w żonatym mężczyźnie powoduje popapranie sobie życia, a życie trzeba układać, czyli wybierać to, co jest dobre (nie łatwe). Dobre wybory życiowe czasem kosztują dużo wyrzeczeń czy nawet cierpienia, ale to się opłaca w ostatecznym rozrachunku. Pozostaje poczucie dumy, godności, siły wewnętrznej”. Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2010-04-28 07:50:47 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Temat: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Zakochałam sie w przyjacielu na odległosć. Lubimy się ale nie wiem czy chciałby ze mną mogę zaryzykować i powiedziec mu wprost ze sie użyć słów, jak to powiedzieć, nie wiedząc do końca jak zareaguje. Pomóżcie, bo nie chce wyjsc na natarczywa czy jakas idiotke. 2 Odpowiedź przez Don Pedro 2010-04-28 08:13:07 Don Pedro Przyjaciel Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-26 Posty: 3,132 Wiek: I'm a man, I'm not a child... Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie anja79 napisał/a:Czy mogę zaryzykować i powiedziec mu wprost ze sie pewną ostrożność. Najpierw wybadaj grunt. Zorientuj się co on może myśleć w kwestii uczuć. On może tego nie podzielać i należy to uszanować. Uważam jednak, że tak czy siak powinien mieć świadomość ile dla Ciebie znaczy ta relacja bo to bardziej fair. Sęk w tym, że może to mieć różne skutki z końcem przyjaźni włącznie. 3 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 08:25:41 Ostatnio edytowany przez anja79 (2010-04-28 08:26:07) anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieDon Pedro ja jestem beznadziejna. Jakiś czas temu zapytałam go czy chciałby żebym była jego dziewczyną? Po prostu tak mnie wzięło, chyba jestem głupia ze z taka inicjatywa wyskoczyłam? Problem w tym, ze on jest 200 km ode mnie. Okazywał mi zainteresowanie, większą przyjażń niż dotychczas, martwił się moimi problemami, więc chyba coś do mnie czuje? Tylko powiedział że 200 km to dużo. Ale ja nie moge przestać myśleć o nim. Co teraz ma zrobić? 4 Odpowiedź przez Don Pedro 2010-04-28 08:35:10 Don Pedro Przyjaciel Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-26 Posty: 3,132 Wiek: I'm a man, I'm not a child... Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie A czemu zaraz masz być beznadziejna? Nie przesadzaj nie zrobiłaś nie wiadomo czego Natomiast to, że on okazuje Ci duże zainteresowanie, martwi się problemami to przecież wchodzi w zakres przyjaźni. Wiesz, z wyciąganiem pochopnych wniosków trzeba uważać. Skoro go pytałaś a on nie dał Ci jednoznacznej odpowiedzi to znaczy, że raczej nie widzi tego tak samo lub to jeszcze nie czas na takie deklaracje. Odległośc owszem ma znaczenie ale jest do przeskoczenia jeśli faktycznie jest wola prowadzenia życia razem - takie rzeczy da się na to, że Ciebie wzięło na maksa a z nim nie wiadomo... Co masz robić? Po prostu wybadaj teren żeby wiedzieć na czym stoisz. Jeśli okaże się, że on nie chce się zaangażować będzie to problem głównie dla Ciebie. No i decyzja też będzie tylko Twoja 5 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 08:41:29 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieDon Pedro, no i widzisz, on traktuje nasza relację jako przyjaźń, a ja odstawiam komedię. Już się czuje jak idiotką. Niby jak ma ten grunt badać, jak on jest daleko? Tylko internet mi pozostał. Może się spotkam z nim za miesiac (jest nadzieja tak) i co mam zrobić: rzucic mu się na szyję? 6 Odpowiedź przez vinnga 2010-04-28 09:13:42 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Anja - wyluzuj trochę. On wie, że nie jest Ci obojętny. Co chcesz więcej zrobić? Kupić obrączki? Daj chłopakowi czas do zastanowienia się. Nie nakręcaj się - nie wiadomo, co z tego wyniknie, a Ty będziesz cierpiała. Utrzymuj z nim taki kontakt jak dotychczas, bez tematów o uczuciach i zaangażowaniu (w każdym razie z Twojej inicjatywy). Skoro macie się spotkać - powinno się wtedy więcej wyjaśnić. Jak rozumiem to będzie Wasze pierwsze spotkanie? Wg mnie Ty sama jeszcze nie wiesz, co do niego czujesz. Jeśli go nie widziałaś to wielbisz wizerunek w swojej wyobraźni - nie jego... 200 km to nie koniec świata, ale obie strony muszą chcieć. Możliwe, że on też będzie chciał, a na razie jest po prostu bardziej rozsądny od Ciebie i we własnej wyobraźni się nie zakochuje. 7 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 09:16:14 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcievinnga widzieliśmy się nie jeden raz na żywo. Znamy się od 8 lat. Ale spotkania były sporadyczne ze względu na odległość i nie sam na sam. Znamy sie przez znajomych i w ich gronie sie spotykaliśmy. 8 Odpowiedź przez vinnga 2010-04-28 09:20:54 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie No to troszkę zmienia postać rzeczy. Szczerze mówiąc marnie oceniam Twoje szanse w takim wypadku. Aczkolwiek jakieś tam są. Anja- nie narzucaj się. Poinformowałaś go i kolejny krok należy do niego. Jeśli go nie uczyni Ty będziesz stała przed decyzją, czy potrafisz tę znajomość kontynuować na stopie koleżeńskiej czy ją nie czuj się jak idiotka. Na szczęście wiele lat temu kobietom przyznano te same prawa co mężczyznom. Nie ma nic złego w tym, że dałaś chłopakowi sygnał, że się nim interesujesz inaczej niż "po przyjacielsku". Ale powstrzymaj się przed dalszymi krokami. Dla własnego dobrego samopoczucia. 9 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 09:28:42 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 10 Odpowiedź przez vinnga 2010-04-28 09:42:04 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Dobrze, że wyleciałaś z uczuciami. Tak to można 40 lat tkwić i bać się wychylić, bo nie wiadomo przecież jak druga strona zareaguje. Marnie oceniam szanse, bo przez tyle lat to mimo wszystko jakoś mu się uczucia powinny wykrystalizować. Odległość - niewielu jest takich racjonalistów, że nędzne 200 km przeszkadza im w próbie związku jeśli hormony myślenie przesłaniają A jeśli tych hormonków brak - no cóż, odległość staje się wtedy bezpieczną wymówką...Do miłości nikogo nie zmusisz (na szczęście). Pozwól mu się określić i uszanuj jego decyzję. 11 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 10:42:06 Ostatnio edytowany przez anja79 (2010-04-28 12:37:26) anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Uszanuję, ale będzie mi ogromnie żal, jesli z tego nic nie będzie Ja chyba mam jakąs fanatyczna obsesję na punkcie tego gościa, bo nawet jak sie nie odzywa dłuższy czas to o nim myslę. Wogóle jak sie wyleczyć z tego?, bo to jest to zwariowania. 12 Odpowiedź przez november 2010-04-28 13:11:23 Ostatnio edytowany przez november (2010-04-28 13:14:28) november 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: dziennikarz/redaktor Zarejestrowany: 2009-07-14 Posty: 1,005 Wiek: 32 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Po pierwsze osiem lat kontaktu wirtualnego plus jedno spotkanie face to face to raczej zbyt mało by poznać lepiej poznać człowieka. Stąd zastanawiam się jak to wynikło. Nie powiedziałaś jak częsty jest Wasz kontakt, jak on wygląda itp. Tak na prawdę wiele może być scenariuszy jego życia, włącznie z tym, że np. ma kogoś kim interesuje się "bardziej". Skoro już - moim zdaniem niestety- doszło do tego, że zmieniłaś do niego stosunek, to mu o tym powiedz wprost, i spytaj co o tym sądzi. Zgadzam się ze zdaniem Don Pedro - zainteresowanie i uczucie wkładane w przyjaźń wcale nie muszą świadczyć o czymś innym... Poproś go o bezwarunkową szczerość, choć nawet to nie gwarantuje, że powie coś co mogłoby sprawić Ci przykrość, zależy jak Cię traktuje. Całkiem niedawno tak właśnie popsułam swoją przyjaźń - przez moje wyimaginowane uczucie. On coś poczuł , mi się odwidziało i teraz między nami jest cisza. U Ciebie za późno na rady typu "nie zakochuj się w przyjacielu" - poniekąd bezsensowne bo uczuć nie kontrolujemy, nie mniej jednak koniecznie postaw sprawę jasno. Inne j opcji nie widzę. Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię... 13 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 13:43:10 Ostatnio edytowany przez anja79 (2010-04-28 13:46:25) anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieTych spotkań na żywo było więcej, kilka, nie pamietam dokładnie ile. Raz nawet prawie się pocałowaliśmy, więc chyba coś zaiskrzyło. Niestety to on nie stawia sprawy jasno, bo raz do mnie pisze, raz unika kontaktu. tak w kółko. Ja już szczerze powiedziałam mu o moich uczuciach (tzn. nie powiedziałam wprost, że się zakochałam, ale że chce sie spotykać) , co moge wiecej zrobić? 14 Odpowiedź przez november 2010-04-28 14:02:41 november 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: dziennikarz/redaktor Zarejestrowany: 2009-07-14 Posty: 1,005 Wiek: 32 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Powiedzenie, że chcesz się spotkać ma się nijak do mówienia o uczuciach, ty bardziej, że jak mówisz trudno jest się zgrać co do spotkania ze względu na odległość. Toteż trudno jest chyba czekać ze swoimi uczuciami. Ale nie kumam chyba czegoś - pocałowaliście się i nazywasz go przyjacielem? Nazbyt układne kobiety, rzadko znaczą historię... 15 Odpowiedź przez anja79 2010-04-28 16:45:27 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcienovember, ja juz wogóle sie gubię A jak ma go nazywać? Przecież nie jest moim chłopakime. 16 Odpowiedź przez Paweł-1979 2010-04-28 17:11:45 Paweł-1979 Netchłopak Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-26 Posty: 3,457 Wiek: 30 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie On chyba nie do końca wie, co z tym fantem ma zrobić..Mieszane uczucia? ..Anja musisz mu w tym pomóc,postaw sprawę jasno,po tylu latach to już nie podchody..Znam takich, co specjalnie umawiają się raz na jakiś czas z dziewczynami, tylko po to by sprawdzić siebie..Tzn. Czy jeszcze są w kręgu zainteresowania płci przeciwnej..I może być tak w twoim przypadku,dlatego działaj,sprawdź bo będziesz wzdychać w nieskończoność..Pozdrawiam "Ce­lem nasze­go życia nie po­win­no być po­siada­nie bo­gac­tw, lecz bo­gac­two bycia."- 17 Odpowiedź przez zjawiskowe_oczy21 2010-04-28 20:27:11 zjawiskowe_oczy21 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zawód: studentka Zarejestrowany: 2010-03-03 Posty: 189 Wiek: 21 lat Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieanja--> przeczytalam twoje posty i wypowiem sie w tej sprawie, wedlug mnie jestes tym facetem zafascynowana, masz napewno pewien obraz tego faceta w glowie ktory caly czas zaprzata ci abys byla zakochana w nim bo po prostu wydaje mi sie ze zeby kogos pokochac to jednak trzeba z kims czesto sie spotykac , ta osoba musi byc czescia twojego zycia a was lacza jedynie rozmowy przez gg, wg mnie wasze relacje sa za tak 200 km to nie jest jakas wielka ogleglosc, sa pary ktore dalej jeszcze od siebie wychodze z jednego wniosku: ze jezeli facetowi naprawde zalezy na kobiecie to znajdzie ja tego jak opisujesz wasze spotkania to wynika ze to byly spotkanka w gronie przyjaciol czysto towarzyskie, nawet to nie byly randki. I wnioskuje ze odbywaly sie sie od 8 lat ja uwazam ze naprawde jakbys sie bardzo spodobala temu facetowi to on juz dawno by ci zaproponowal jakies spotkanie, i robil byc cos w tym kierunku aby rozwinac wasza znajomosc . Faceci nie sa skomplikowani jak im zalezy to ten twoj chyba sie zatrzymal w czasie, bo nie robi nic, z tego co piszesz to raz unika kontaktu raz sie odzywa, czyli po prostu traktuje ciebie jak kolezanke z ktora popisze sobie od czasu do napewno wyczul ze nie traktujesz go jedynie jak kolege, przeciez same twoje pytanie: czy chcialby abys byla jego dziewczyna?? napewno go to uswiadomilo ze czujesz do niego miete;)Teraz to od niego zalezy czy bedzie chcial jakos rozwinac wasza moge sie mylic ale mi sie wydaje ze on ciebie traktuje jedynie jak kolezanke / znajoma , wydaje mi sie ze gdyby cos do ciebie poczul to juz dawno zaczal by starac sie o ciebie, przeciez napewno ma weekendy wolne , moze wziasc urlop--. okazja zawsze sie znajdzie, tylko on musi chciec ci szczerze, w zadnym wypadku nie mow mu ze sie w nim zakochalas--> bo sie skompromitujesz bo jak mowilam wczesniej relacje , ktore was lacza sa za plytkie aby mowic o uczuciu. Ty mozesz byc jedynie zauroczona i zafascynowana jego osoba, i to tez w duzej mierze jest to twor twojej wyobrazni bo nie wiesz jaki jest on na codzien, nie znasz dobrze jego charakteru a z tego co wiem wirtualne znajomosci zawsze wydaja nam sie idealne, bo mamy jak najlepsze wyobrazenie o mnie powinnas sobie poszukac jakiegos chlopaka ktorego bedziesz miala w rzeczywistosci i ktorego bedziesz mogla poznawac bo szkoda abys tracila swoj cenny czas na faceta ktory moze byc zainteresowany jedynie kontaktem przez 18 Odpowiedź przez Paweł-1979 2010-04-28 21:09:05 Paweł-1979 Netchłopak Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-26 Posty: 3,457 Wiek: 30 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie zjawiskowe_oczy21 napisał/a:Powiem ci szczerze, w zadnym wypadku nie mow mu ze sie w nim zakochalas--> bo sie skompromitujesz bo jak mowilam wczesniej relacje , ktore was lacza sa za plytkie aby mowic o się z tym nie zgodzić..A jeżeli gość je powie za parę lat "szkoda że mi o tym nie powiedziałaś bo ja też się w tobie podkochiwałem.."(nawet jeżeli tak nie było i tak nie myślał) to dziewczyna będzie miała "schemat" Ona nie musi wyglądać jak ten "kot" ze szreka mówiąc o wielkiej jednostronnej miłości przecież...Wystarczy że powie :Myślę że stanowilibyśmy fajną parę, wiele nas łączy i co o tym sądzi...To by wiele wyjaśniło przynajmniej na przyszłość... "Ce­lem nasze­go życia nie po­win­no być po­siada­nie bo­gac­tw, lecz bo­gac­two bycia."- 19 Odpowiedź przez anja79 2010-04-29 09:26:27 Ostatnio edytowany przez anja79 (2010-04-29 09:37:55) anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieWiecie co, ja nie jestem ślepo zakochana, ale zafascynowana tak. Właśnie o to mi chodziło, żeby się częściej z nim spotkać i zweryfikować moja wizję tego czy do siebie faktycznie pasujemy. Tylko czy nie jest tak ze jesli sie spotkamy kilka razy to sie nie rozkrecimy? I co wtedy? Znam kilka par które spotykaja sie na odleglosc. Czasem takie rzeczy sie komuś od razu że się go kocha to faktycznie robienie z siebie idiotki. Ja juz nie mam pomysłu na dalesze działanie. Faktycznie dobra rada zeby znalezc kogos blizej, tylko ze serce nie wybiera czy jest to zakochanie na odleglosc czy z niedaleko (( 20 Odpowiedź przez Don Pedro 2010-04-29 10:40:21 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2010-04-29 10:41:28) Don Pedro Przyjaciel Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-26 Posty: 3,132 Wiek: I'm a man, I'm not a child... Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie anja79 napisał/a:Faktycznie dobra rada zeby znalezc kogos blizej, tylko ze serce nie wybiera czy jest to zakochanie na odleglosc czy z niedaleko ((Ale z 2 strony to nic na siłę. Odkochiwanie się wbrew sercu to też nie do końca dobrze. Po prostu trzeba dać sobie czas - nigdy nic nie wiadomo. Możliwe, że z czasem uczucia osłabną i wróci znów stan kumpelstwa a może jednak chłopak zacznie wysyłać konkretniejsze sygnały? Nie ma się co aż tak nastawiać na jedno lub jest jeszcze coś: czasem jak się coś PRAWIE już ma ale jednak trzeba jeszcze się o to starać to jest to motorem napędowym i fascynacja trwa dalej. A jak już się to ma to po pewnym czasie można osiąść na laurach. Tak więc we wszystkim jest coś dobrego 21 Odpowiedź przez anja79 2010-04-29 10:51:32 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieDon Pedro, no tak, czyli rozumiem ze napięcie ma rosnąc jak w filmie Hitchcocka i nalezy je podgrzewać czekając jak akcja potoczy się dalej. Tylko sęk w tym, że ja nie chce uczestniczyć w horrorze bynajmniej lecz wolałabym w romansie 22 Odpowiedź przez Don Pedro 2010-04-29 11:03:05 Don Pedro Przyjaciel Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-26 Posty: 3,132 Wiek: I'm a man, I'm not a child... Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieJak się te 2 style filmowe połączy to dopiero jest kino A tak poważniej mówiąc: to po prostu rozumiem Twoje większe zaangażowanie ale uważam, że trzeba jeszcze poczekać aż w końcu być może poczujesz, że już z tego nic nie będzie i wtedy to się samoistnie wyciszy a Ty znajdziesz inny "obiekt" zainteresowania z wzajemnością 23 Odpowiedź przez anja79 2010-04-29 11:29:33 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieDzięki, pocieszyłeś mnie jak coś. 24 Odpowiedź przez Don Pedro 2010-04-29 11:44:34 Don Pedro Przyjaciel Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-26 Posty: 3,132 Wiek: I'm a man, I'm not a child... Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieNie ma za co. Reasumując: postąpiłaś słusznie. To, że się zaangażowałaś to wynik Twojej otwartości a nie powściągliwości. Co do siebie nie możesz mieć żadnych pretensji także w tym czy wyszło idiotycznie czy nie. Natomiast to, że on nie poczuł tego samego (lub jeszcze nie wie) to jego wola i należy to szanować. Gorzej gdy będzie niezdecydowany i będzie grał w kotka i myszkę wysyłając sprzeczne sygnały (inna kwestia niestety że możesz je nieobiektywnie odczytywać). Wtedy postaw go pod ścianą i prosto z mostu zapytaj jak to naprawdę jest. Ale póki co niech przyjaźń trwa jeśli jesteś w stanie to akceptować 25 Odpowiedź przez anja79 2010-04-29 12:09:12 anja79 O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-23 Posty: 63 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcie Nie martwię się o to czy coś wyszło idiotycznie czy nie. Ja coś poczułam, to mu o tym powiedziałam. Dlaczego miałabym nie powiedzieć? Jeśli on nie czuje tego samego do mnie, to mogę się z nim przyjaźnić, ale jeśli uznam że gra ze mną w kotka i myszkę to zamierzam zakończyć znajomość. Propos nowych obiektów, to w moim przypadku nie jest to takie proste, gdyż wole się najpierw zaprzyjaźnić. Nie zakochuje się na zawołanie i nijak nie wiem skąd ten nowy obiekt wezmę. A jesli nawet to znowu mam poznawac go z 8 lat ?!;-) 26 Odpowiedź przez zosia30 2014-03-26 19:52:22 zosia30 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-03-26 Posty: 1 Odp: jak mu o tym powiedzieć ze się zakochałam -pomóżcieja zakochała się w koledze i już nie mogę przestać o nim myśleć ale on mnie nie zauważa ciągle przyjaciele i przyjaciele a najlepsza sprawa to, to że on się patrzy na moją przyjaciółkę jestem w nim bardzo w patrzona i co mam zrobić? Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Odpowiedzi Dreiii odpowiedział(a) o 00:09 Każdy taki okres w życiu przechodzi Valenty odpowiedział(a) o 00:17 Napisz mu co do niego czujesz jeśli odwzajemni twoje uczucie jest szansa,że będziecie w do tego ,że ma fajny uśmiech i czarujace oczy może znaczyć jedno ,że się w nim nie zakochałaś,ale zauroczyłaś Myślę że to może być właśnie miłość że mimo tych wad jakie on posiada Tobie się coś w nim podoba i ciagnie Cie do niego. Infelia odpowiedział(a) o 17:03 Zakochać się można nawet w skończonym łajdaku, który w dodatku nie wie co to znaczy szacunek do kobiety... Tak to już bywa, nigdy nie wiadomo do kogo poczujesz miętę i czasem te Nasze wybory są naprawdę irracjonalne i wiecznie zastanawiamy się nad ich sensem. Serce nie sługa, chyba tak najlepiej można to wyrazić ; 3 nie jesteś w stanie jego w żaden sposób kontrolować i ustalać jak i na kogo reaguje. To często dzieje się bez Naszej woli... a ten ktoś do kogo Twoje serduszko będzie starało się wyrwać może mieć całą masę wad, a ono i tak będzie bardziej skupiać się na tej małej liście z zaletami, które przeważą całą reszte. Uważasz, że ktoś się myli? lub fot. Adobe Stock, thodonal Dziś już znam powód naszego rozstania. Ale wcale nie jest mi łatwiej niż wtedy, gdy Grzegorz ze mną zerwał… Poznałam go na imieninach koleżanki z pracy. Małgośka zaprosiła mnie do siebie w najmniej oczekiwanym momencie. Wcale nie miałam ochoty iść Nie znałam tam nikogo, właśnie rozstałam się z kolejnym facetem, no i jak zwykle nie miałam co na siebie włożyć. Jedyne, czego wtedy pragnęłam, to schować się w mysią dziurę i nigdy już stamtąd nie wyjść. A jednak… Mimo tych wszystkich przeciwności, jakoś się przemogłam i poszłam. Oczywiście, wcześniej rozwiązałam problem garderoby. Znalazłam na wyprzedażach super kieckę, w której nabrałam trochę pewności siebie i nadziei, że jeszcze mnie coś w życiu czeka. Czułam się więc nieco lepiej, kiedy w końcu pukałam do drzwi mojej przyjaciółki w dzień imprezy. Ale ciągle jeszcze towarzyszyła mi ochota, by uciec do domu i zakopać się w łóżku pod kołdrą. Było jednak za późno. Drzwi się otworzyły, a Małgośka obdarowała mnie promiennym uśmiechem. – No, jesteś! A już myślałam, że nie przyjdziesz… – powiedziała. – No co ty, dlaczego..? – udawałam, że wcale nie miałam takiego zamiaru. – Izka, proszę cię. Trochę się już znamy… – Naprawdę tak było widać? – Naprawdę. Ale nie przejmuj się, wiem, co przeżyłaś z ostatnim chłopakiem, więc cię rozumiem. Nic się nie bój, u mnie na pewno o nim zapomnisz. No wchodź, wchodź! – pospieszyła mnie przyjaznym gestem. W środku było już całkiem tłoczno. Małgośka to rozrywkowa dziewczyna i ma mnóstwo znajomych. Przez kilka minut się mną zajmowała, ale potem przedstawiła jednej z grupek i zostawiła z nimi, bo ktoś zadzwonił do drzwi. Popędziła otworzyć, a ja stałam i słuchałam, o czym rozmawiali. No i z każdą kolejną chwilą traciłam te namiastki dobrego nastroju, który zbudowała gospodyni tak otwartym przywitaniem. To były same pary… Gadali o domowo-małżeńskich sprawach, a ja uśmiechałam się uprzejmie, choć znów ogarniało mnie przekonanie, że lepiej było zostać w domu. Po dziesięciu minutach zaczęłam się nerwowo rozglądać i… Wtedy pojawił się właśnie ON. Wziął mnie pod rękę i wyciągnął z tej grupki. Tak po prostu. – Co pan robi? – zapytałam. – Ratuję panią. – Przed czym? – No jak to przed czym? Przed nimi – szepnął i wskazał tę grupkę, która nawet nie zauważyła mojego zniknięcia. – Nie byli tacy źli. – Ale ja jestem dużo fajniejszy – odpowiedział. Wtedy zobaczyłam, że jest też dużo starszy. Oceniłam go na czterdzieści lat. Ale potem, kiedy już się lepiej poznaliśmy, okazało się, że ma czterdzieści sześć. A to znaczyło, że między nami jest 15 lat różnicy! Muszę jednak przyznać, że tego wieczoru ani razu nie poczułam tej różnicy wieku. Nie dość, że Grzegorz był bardzo przystojny, to jeszcze do tego zabawny, energiczny, ciekawy świata i chętny do zabawy. Spędziliśmy ze sobą cały wieczór, bo i on na imprezę przyszedł sam. Wcale nie dlatego, że zostawił żonę w domu. Nie, nie. Po prostu był singlem, tak jak ja Doskonale wiedział więc, jak się tu czuję. Jemu było jednak o tyle łatwiej, że wszystkich tu znał. Musiał ich znać, bo był bratem Małgośki. – Widzę, że się świetnie dogadujecie – moja koleżanka podeszła do nas, kiedy już wpuściła wszystkich gości i zadbała, żeby każdy dobrze się czuł. – To zasługa Izy – odpowiedział Grzegorz i mrugnął do mnie porozumiewawczo. – Uważaj na niego – Małgośka pogroziła mu palcem i zostawiła nas samych. Uśmiechnęłam się wtedy, bo nawet nie przeczuwałam, że ten żart w perspektywie czasu stanie się poważną przestrogą. Bawiłam się znakomicie. Co chwilę wybuchałam śmiechem, a do tego nawet nie zauważyłam, jak płynie czas. Od razu zrozumiałam, co niektóre dziewczyny widzą w starszych facetach. Grzegorz był kulturalny, szarmancki, wyrozumiały, spokojny. No i przede wszystkim nie puszył się bez sensu, nie silił na przebojowość. Biła od niego pewność siebie i dojrzałość Stałam z nim i zastanawiałam, czy on mnie podrywa, czy tylko sobie tak całkiem niezobowiązująco gadamy? Dwoje singli na imprezie dla par… Nie potrafiłam jednoznacznie tego ocenić, bo nawet jeśli Grzesiek próbował mnie uwodzić, to robił to w niezwykle subtelny sposób. I ta zasada nie dotyczyła tylko tego naszego spotkania, ale także kolejnych. Bo były następne. Jeszcze na koniec tej imprezy, kiedy odwoził mnie taksówką do domu, zaproponował wspólne wyjście do kina. Zgodziłam się bez wahania. Wtedy jeszcze nie zastanawiałam się, do czego ta znajomość ma prowadzić. W poniedziałek w pracy Gośka sama zaczęła podpytywać mnie o swojego brata, więc miałam dobrą okazję, żeby i z niej coś na jego temat wyciągnąć. Powiedziała mi, że jest rozwiedziony. Że ożenił się młodo i bardzo głupio. Żona zdradzała go przez kilka lat, zanim się zorientował. To było dziesięć lat temu i od tego czasu żył sam. – Izka, czy on ci się naprawdę podoba? – zapytała mnie Gośka na koniec rozmowy. – No tak… A czemu ma się nie podobać? To fantastyczny facet. – No, ale czy może z tego coś być? – Nie wiem. Jest sporo starszy… A jak to wygląda z jego strony? – Nie mam pojęcia. On nigdy o takich sprawach z nikim nie rozmawia. – Gentelman? – To też. Ale chyba bardziej chodzi o to, że się zraził do związków. Od rozwodu miał tylko przelotne znajomości… – przyznała szczerze. Na naszym drugim spotkaniu było jeszcze fajniej niż na imprezie. Grzesiek zabrał mnie do kina, a potem do restauracji. I cały wieczór był tak naturalnie elegancki, że z każdą godziną zachowywałam się coraz swobodniej. Czułam się jak dama, choć Grzesiek nie przesadzał w żadnym geście. Już wiedziałam, że mnie adoruje, choć nie wyraził tego ani razu bezpośrednio. Szarmancki i dyskretny – taki był Kiedy więc na koniec całego dnia pocałował mnie tylko w policzek, czułam się nawet trochę zawiedziona. Na szczęście nie kazał mi długo czekać na kolejny krok, bo za dwa dni spotkaliśmy się znowu i tym razem, pod moimi drzwiami, przycisnął mnie mocno do siebie i namiętnie pocałował… I tak nasza znajomość przerodziła się w romans. Było cudownie, a ja za każdym razem, kiedy się rozstawaliśmy, czułam jednocześnie tęsknotę, ale i niepewność. Tęskniłam, bo Grzesiek był wspaniały, a wahałam się, bo był dużo starszy i nie wiedziałam, czy nasz związek ma sens… Nawet rozmawiałam o tym z Gośką. Dzieliłam się swoimi wątpliwościami i szukałam u niej porady, ale ona nie była w stanie mi jej udzielić. Nikt nie mógł tego zrobić. Sama musiałam zdecydować – tak wtedy myślałam. Zapomniałam, że decyzję może podjąć jeszcze Grzegorz. I tak się właśnie stało Po dwóch miesiącach naszego gorącego związku on nagle przestał się do mnie odzywać. Spotykaliśmy się coraz rzadziej, nie odbierał ode mnie telefonów. Kiedy go zapraszałam, to narzekał, że ma mnóstwo pracy, że nie ma czasu. Nie jestem nastolatką, żeby wierzyć w takie wymówki. Jeśli komuś zależy, to zawsze znajdzie czas. Dlatego w czasie jednej z rozmów telefonicznych postawiłam sprawę jasno. – Grzesiek, powiedz mi szczerze, co jest grane? Dlaczego nie chcesz się ze mną widywać? – Przecież wiesz, że w pracy mam… – Daj spokój z tą dziecinadą. Rozczarowujesz mnie… – Dobrze, powiem szczerze – westchnął ciężko, a pode mną ugięły się nogi. Jakaś naiwna część mnie chyba do końca wierzyła, że to jednak kwestia braku czasu. – Ja nie… To nie twoja wina, ale chyba już nigdy nie będę… No wiesz… Jestem za stary dla ciebie, a poza tym boję się związku. Chyba mi to niepotrzebne… – Niepotrzebne? Szkoda, że przemyślałeś sprawę dopiero teraz! – zezłościłam się nie na żarty. – Przepraszam… – Nie ma sprawy! – wściekła odłożyłam słuchawkę, a potem rzuciłam się na łóżko. Najpierw byłam zła, a potem się popłakałam Jak jakiś podlotek. Tak też zachowywałam się przez następne dni. Ciągle wgapiałam się w telefon, sprawdzając, czy nie przyszły jakieś wiadomości od Grzegorza. A jak już ktoś dzwonił, serce mi waliło, bo miałam nadzieję, że to on. W końcu zaczęłam podpytywać Gośkę, czy coś wie, czy on czegoś o nas jej nie powiedział. Ona jednak wiła się i robiła bardzo udręczone miny. – Izka, przepraszam cię, ale nie mogę… – przez jej twarz przeszedł autentyczny grymas bólu. – Rozumiem, przepraszam. – Nie, to nie to. Chciałabym ci coś powiedzieć, ale on… – Tak, wiem. To twój brat. No i tak skończył się mój związek z Grześkiem. Ale nie skończyła się ta historia. Jej koniec był dużo bardziej tragiczny Mijały kolejne tygodnie, miesiące, powoli zapominałam o Grzegorzu, a rana w sercu zaczęła się goić. Tęskniłam za nim jeszcze trochę, owszem, często mi się przypominał, ale jakoś przełknęłam tę stratę. Ruszyłam do przodu. Znacznie gorzej tę sytuację znosiła Gośka. Takie przynajmniej miałam wrażenie, bo ciągle mnie unikała. Co mnie zobaczyła, to albo odwracała wzrok albo uśmiechała się tak smutno, jakbym to ja zostawiła jej brata. Korciło mnie, żeby z nią porozmawiać, wyjaśnić sprawę. Wytłumaczyć jeszcze raz, że naprawdę nie mam żalu i możemy się normalnie przyjaźnić. Raz nawet spróbowałam, ale ona tak szybko ucięła rozmowę, że znów poczułam się zakłopotana. Wtedy postanowiłam już więcej nie poruszać tego tematu. Byłam pewna, że nasza przyjaźń się skończyła. Gośka traktowała mnie przeważnie jak powietrze, ale czasem patrzyła na mnie z jakąś dziwną rozpaczą w oczach. Już myślałam, że tak będzie między nami zawsze. Ale przyszedł dzień, w którym moja przyjaciółka mi wszystko wyjaśniła. To było pół roku po moim rozstaniu z Grzegorzem. Gosi nie było w pracy od tygodnia. Nie wiedziałam, co się z nią dzieje, ale nie dzwoniłam do niej, bo nie chciałam się narzucać. To jednak ona zadzwoniła do mnie. Nic nie chciała powiedzieć przez telefon. Umówiłyśmy się w kawiarni. Gdy weszłam do środka, Gosia już tam była. Od razu zauważyłam, że jest ubrana na czarno. Choć siedziała w środku, to miała na oczach ciemne okulary. Domyśliłam się, że stało się coś złego. – Usiądź – poprosiła. – Co się stało, Gosia? – zapytałam. Ciężko westchnęła, jakby chciała zebrać siły przed tym wyznaniem. – Grzesiek nie żyje. – Co ty mówisz!? – Teraz już ci mogę wszystko szczerze powiedzieć. Zaczęła opowiadać, a ja nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałam. Do głowy mi nie przyszło, że taka może być przyczyna dziwnego zachowania Grześka. Że powodem, dla którego mnie zostawił, była ciężka choroba. Bo kilka tygodni po tym, jak się poznaliśmy, Grzegorz dowiedział się, że ma raka. Pierwsze objawy pojawiły się jeszcze, zanim się spotkaliśmy, ale diagnoza padła dopiero po tych kilku tygodniach naszego burzliwego romansu. Wtedy właśnie Grzegorz uznał, że nie znamy się na tyle długo, by miał prawo obarczać mnie trudami towarzyszenia mu w chorobie, której finału nie potrafił przewidzieć. Postanowił więc zakończyć naszą znajomość Dla mojego dobra. – Gośka, ale ja bym chciała przy nim być. Ja bym nie mogła… – Wiedział, że tak powiesz. Dlatego nie mógł wyznać ci prawdy. Dlatego nakłamał, że nie potrzebuje nikogo, że nie chce… – I ty o wszystkim wiedziałaś? Przez cały czas? – No tak, od momentu, jak lekarze mu powiedzieli. Ale on zabronił mi cokolwiek tobie mówić. – Dlatego byłaś taka dziwna… Biedactwo – przytuliłam ją najmocniej, jak potrafiłam. – On cię naprawdę kochał… Naprawdę chciał z tobą być. Wierzył, że wyzdrowieje i znów spróbujecie. Do końca miał taką nadzieję… – płakała mi w ramię. Wspierałam Gosię na pogrzebie brata, a potem obie byłyśmy dla siebie oparciem w czasie żałoby. Mnie też było ciężko. Nigdy Grzegorza nie zapomnę Naprawdę go kochałam. Czasem mam wrażenie, że to był właśnie ten jedyny, ten stworzony dla mnie. To bardzo przytłaczająca myśl, bo nie wiem, jak teraz sobie kogoś znajdę… Przecież Grzesiek był taki wspaniały. Ciężko mi z tym wszystkim. Całe szczęście, że mam Gośkę, bo przez tę historię stałyśmy się sobie bardzo bliskie. Prawie jakbyśmy były siostrami. Czytaj także:„Gdy zmarł teść, teściowa się zmieniła. Obsesyjnie interesowała się naszym życiem, nieproszona cerowała moje majtki”„Czułam, że to dziecko musi żyć. Próbowałam odwieść Kasię od usunięcia ciąży i miałam rację. To dziecko uratowało jej życie”„Adrian miesiącami mnie dręczył i prześladował. Policja mnie zbyła. Zainteresują się dopiero, gdy zrobi mi krzywdę” Najprostszym rozwiązaniem będzie zmiana lekarza, zapisanie się do innego, najlepiej do kobiety, która będzie prowadziła Twoją terapię i dopasuje leczenie odpowiednie dla Ciebie. Zakochanie się w lekarzu, nauczycielu, pielęgniarce, ratowniku itp., to bardzo częste zjawisko, ponieważ te osoby są kimś jakby nad nami, są mądrzejsze w jakiś sposób, odgrywają role opiekunów, kogoś kto nam pomaga, wspiera i dba o nas. A jak wiadomo - każdy z nas chce mieć takiego opiekuna, wiec go idealizujemy i pojawia się zakochanie. Dlatego jeśli wiesz, że raczej związku z tego nie bedzie lub w jakiś sposób Ci to przeszkadza - przepisz się do innego lekarza najlepiej kobiety. Cytuj

dlaczego sie w nim zakochalam