Polskie skarby o których mowa w tytule to nasze dobra kulturowe, które zrabowane zostały głównie podczas II Wojny Światowej. Są to m.in. Obrazy, artefakty, cenne zastawy czy dawne zniszczone budynki. Zapewne każdy z nas przynajmniej raz słyszał o złotym pociągu, bursztynowej komnacie czy jajach Feberge. Informacje o tym, jak rozmawiać z dziećmi o wojnie, co mogą zrobić nauczyciele i wychowawcy oraz rodzice z mnóstwem dodatkowych materiałów – Ośrodek Rozwoju Edukacji – ore.edu.pl >. Wskazówki zarówno dla rodziców, jak i nauczycieli, przykłady komunikatów dostosowane do wieku odbiorców oraz rady czego nie robić – Nowa era Skarby z przeszłości znalezione podczas sprzątania wg Ania Legenza w 6 lipca 2015 Przy okazji remontu zrobiłam wielki przegląd rzeczy i trafiłam na kilka moich ulubionych skarbów z przeszłości. WPHUB. 14.03.2023 05:30. Niezwykłe znaleziska. W państwie Piastów zastępowały pieniądze. 18. Te informacje z pewnością zainteresują wszystkich miłośników historii. W Darominie pod Sandomierzem (woj. świętokrzyskie), podczas badań archeologicznych, natrafiono na cenne skarby pochodzące z XI i XII wieku. Specjaliści uważają Scenariusz cyklu "Dolny Śląsk: zaginione skarby" (History Channel), Jest wnukiem pierwszego Polaka, który osiedlił się w tych górach po wojnie. O losach dziadka Wojciecha Szczeciniaka lirik lagu d masiv tak bisa hidup tanpamu. Poniedziałek, 27 sierpnia 2018 (16:32) Podczas czyszczenia strychu w urzędzie miasta w Wieliczce przypadkiem natrafiono na pomieszczenie, w którym składowano dokumenty. To niezwykłe odkrycie, bo ostatnie papiery pochodzą z II wojny światowej, od tamtej pory o pomieszczeniu na strychu zapomniano. Dziś odnalezione dokumenty pokazano po raz pierwszy publicznie. Najstarszy z nich pochodzi z 1864 roku. Dokumenty znalezione w Wieliczce z XIX i XX wieku /Józef Polewka /RMF24 Historyków zaskakuje to, że dokumenty są w bardzo dobrym stanie. Mógł na to wpłynąć mikroklimat panujący na strychu. Te dokumenty są z ciężkiego okresu historii Polski i to widać także w Wieliczce. Począwszy od rozbiorów, gdzie część dokumentów zapisanych jest w języku niemieckim, poprzez powstanie styczniowe, poprzez I wojnę światową, Problemy XX wieku, a później eksterminację ludności żydowskiej podczas II wojny światowej. Są na przykład rejestry funduszy na sieroty powojenne, czy zbiórki pieniędzy na wdowy po żołnierzach. Są dokumenty mówiące o mobilizacji przed II wojną światową oraz opowiadające o eksterminacji Żydów - mówi Magdalena Golonka z wielickiego urzędu miasta. Jednym ciekawszych odkryć może być tak zwana Lodownia miejska - czyli miejska chłodnia, która znajdowała się na terenie obecnego parku im. Adama Mickiewicza. Miały być tam przechowywane piwo i wino. No teraz nic nie pozostaje jak tylko kopać w tym parku i przekonać się czy cos tam zostało. O wielu obiektach po prostu nie wiedzieliśmy - podkreśla Golonka. To niesamowite co tam można znaleźć, jest dziennik podawczy, to przekrój życia społecznego miasta - mówi Artur Kozioł burmistrz Wieliczki. Wśród ponad tysiąca znalezionych dokumentów są też takie, które traktują o projektach kanalizacji w Wieliczce. Na mapach z dwudziestolecia międzywojennego można na przykład zobaczyć, jak nazywały się przed wojną niektóre ulice. Większość z dokumentów jest spisanych ręcznie. Nie wiadomo jeszcze, gdzie te dokumenty będą prezentowane na stałe. Burmistrz deklaruje, ze prowadzone są rozmowy z IPN-em oraz Muzeum Żup Krakowskich. Władze chcą jednak by były prezentowane w Wieliczce. Z kolei Tadeusz Jakubowicz przewodniczący Żydowskiej Gminy wyznaniowej w Krakowie nazywa te dokumenty "skarbem". Dowiadujemy się ile mieszkańców tu żyło pochodzenia żydowskiego, to była bardzo pokaźna liczba. To około 40% mieszkańców Wieliczki - dodaje Jakubowicz. (mch) ZGORZELECKIE SKARBY! CO ZNALEZIONO W ZGORZELCU PO ZAKOŃCZENIU II WOJNY ŚWIATOWEJ Tuż po zakończeniu drogiej wojny światowej ziemie zachodnie zamieniły się w miejsce złotem i skarbami płynące. Takie przynajmniej mieli o nich wyobrażenie ci, którzy zjeżdżali na nie z całej Polski. Zjeżdżali po to, aby choć część tych dóbr uszczknąć dla siebie… Jednym się udało, innym nie. Mimo to fama miejsca pełnego depozytów gdzieś schowanych pozostała do dziś. Choć często te „depozyty” okazały się zwykłymi zapasami żywności, czy też narzędziami służącymi w gospodarstwach rolnych (ot takie to były skarby) to i tak mit trwa do dziś. Czy słusznie, czy coś jednak było na rzeczy? Posłuchajmy o tylko jednym miejscu na mapie Polski – posłuchajmy o Zgorzelcu. Görlitz dawniej Zgorzelec. Dziś miasto graniczne. Po drugiej wojnie światowej podzielone na dwa odrębne organizmy, polski i niemiecki. Oba wrogie sobie byty rozdzielały wody rzeki Nysy, wtedy nazywanej Nisą. Görlitz dawniej Władze w Zgorzelcu (wtedy nazywanym Zgorzelicami) szybko zaczęły działania, mające na celu rozpoczęcie nowego funkcjonowania miasta – nowego, bo miasto miało zacząć działać w nowych granicach, które wyznaczyła mu Wielka Trójka, a w zasadzie sam Generalissimus Stalin. Już w 1946 roku, 02 stycznia, rozpoczyna swą działalność sąd grodzki na powiat zgorzelicki, a 14 stycznia 1946 roku stworzony zostaje pierwszy budżet miasta. Ludność Zgorzelic rozpoczyna także swe szare zwykłe życie usiane wieloma kłopotami… Oto 8 i 9 lutego 1946 roku rzeka Nisa pokazała swoje oblicze. Stan wody podnosi się o ponad 2 metry! Woda zrywa rury wodociągowe. Powódź zbiera swoje żniwo wśród nowo przybyłych mieszkańców. Prozę życia ludności zjeżdżającej powoli do miasta z całej Polski przedwrześniowej przerywają iście sensacyjne znaleziska i informacje podawane przez prasę, która to opisuję wydarzenia związaną ze skarbami i osobami chcącymi zniszczyć ten kruchy pokój, jaki nastąpił po wojnie. Co się wtedy działo? Posłuchajmy. Oto w lipcu 1947 roku, czyli dwa lata po wojnie, zostaje zatrzymanych przez ormowców ze Zgorzelca 12 SS-manów i 356 przemytników. Mimo upływu przeszło dwóch lat od zakończenia drugiej wojny światowej, to jednak dalej żyły demony wojny, próbujące uaktywniać się w różnych miejscach, tym razem w Zgorzelcu. A skarby? Poruszał wyobraźnię wśród ludzi, poruszały i to bardzo! Zaraz też będzie i o nich. Na ziemie zachodnie, poza ludźmi szukającymi swojego nowego domu, którego musieli szukać po decyzjach konferencji pokojowych ruszają też różnej maści szabrownicy, poszukiwacze, złodzieje. Mający nadzieją odnalezienia wielkich skarbów III Rzeszy, o których było głośno już chwile po zakończeniu działań wojennych. Do Zgorzelca, miasta wtedy podzielonego i wyludnionego, również przybyli tej maści ludzie… Artykuł z sensacyjnym znaleziskiem w muzeum Opis pierwszego znaleziska w gazecie Dzienniku Zachodnim W dniu 30 czerwca 1947 roku gazeta „Dziennik Zachodni” numerze 176, donosi w tonie iście sensacyjnym o cennym odkryciu w Zgorzelicach. Tytuł artykułu „Świadectwa polskości Dolnego Śląska”. W artykule możemy wyczytać, że podczas przeprowadzanej przez MO inspekcji sanitarno – porządkowej odkryto w częściowo zniszczonym i opuszczonym budynku, będącym kiedyś siedzibą urzędnika parafialnego, wielki skarb dla kultury. Otóż w piwnicy tego budynku odnaleźli oni skrzynię okutą żelaznymi sztabami. Po jej otwarciu znaleziono między innymi foliały, pergaminy, księgi… Na dodatek pod specjalnym przykryciem, które miało maskować dalszą zawartość skrzyni znaleziono: „ułożone w kopertach zwoje pergaminu, zaopatrzone pieczęciami oraz zbiór ksiąg oprawnych w barwną tłoczoną skórę” r. ORMO toczy wojnę z SS i przemytnikami w Zgorzelcu Znalezione dokumenty pochodziły z XV i XVI wieku. Niezwykle cennym znaleziskiem była księga parafialna miasta Zgorzelec z XVI. W niej to były „wszystkie polskie nazwiska parafian”. Sensacyjne były też dokumenty zawierające opowieści o historii Śląska. Chyba jednak największym skarbem tej skrzyni był dokument „Projekty ustaw„, a zaczynały się one tymi oto słowami: „Fryderyk August z Bożej łaski króla Polski, Pruski i Litewski Mazowiecki…”. Dokumenty, po ich zaewidencjonowaniu, zostały przewiezione do Uniwersytetu Wrocławskiego. Informację o sensacyjnym znalezisku powtórzyła potem, po kilku dniach, gazeta „Słowo Polskie” ( r., Nr 183) . W artykule pt. „Cenne dokumenty ze Zgorzelca w Archiwum Państwowym” zmienia się w tym artykule miejsce przekazania znaleziska na Archiwum Państwowe. Czyżby to było archiwum, które dzisiaj znajduje się w Bolesławcu? W artykule opisuje się też szczegółowo, co odnaleziono w skrzyni. Były to: Słowo Polskie opisuje znalezisko… 1/ Vierzig Fragen von der Secle 1 tom 2/ EinTrost – Buechlein von 4 Completnionen (1 tom) 3/ Metryki chrztów, ślubów i zgonów miejscowości Bąków (powiat Kluczbork) z lat 1675 -1765 4/ Kronika Zgorzelca z lat 1311-1653 (1 tom). 5/ Dokument dotyczące sporu między proboszczem a klasztorem Franciszkanów w Zgorzelcu z dnia 6/ Dokument dotyczący prawa składu dla miasta Zgorzelca wydany przez Jana Czeskiego r. 7/ Dokument dotyczący dróg handlowych wydany przez Konrada biskupa pruskiego w r. 1414. 8/ Dokument dotyczący zwolnienia od daniny kilku wiosek w pobliżu Zgorzelca wydany przez Władysław, króla Czech i Węgier w Budzie w r. 1513. 9/ Dokument dotyczący cechów w Zgorzelcu wydany przez Fryderyka Augusta, króla polskiego w r. 1714. Z racje ważności tego znaleziska pozwoliłem sobie przytoczyć wszystkie dokumenty odnalezione w skrzyni. Choć, jak zauważył uważny czytelnik, nie ma tutaj dokumentów wymienionych z nazwy w Dzienniku Zachodnim, takich jak „Projekty ustaw Fryderyka Augusta… z Bożej łaski króla Polski, Prus i Litwy, Mazowsza”, księgi parafialnej z XVI miasta Zgorzelec zawierającej „wszystkie polskie nazwiska parafian”. Czyżby to było przeoczenie redaktora-redakcji? Być może. A może gdzieś po drodze te dokumenty się ulotniły? Tylko gdzie?! Opis cennego znaleziska z 1947 roku Zapewne na to pytanie można znaleźć odpowiedź w Archiwum Państwowym, do którego trafiły powyższe zbiory. Ten temat jeszcze podnosiła gazeta „Trybuna Dolnośląska” w swym artykule z dnia r. (nr 161) pt. „Cenne dokumenty z XIV w. W bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego”. W artykule wymienia się znalezisko opisane już wcześniej jednak kolejny raz kieruje się jego dalszy losy do Wrocławia, a konkretnie do biblioteki uniwersyteckiej. Jak więc jest naprawdę? KRONIKA MIASTA ZGORZELEC 1945-50 ROK. To jednak nie koniec sensacyjnych odkryć w Zgorzelcu. Już kolejne dni przynoszą dalsze sensacyjne odkrycia skarbów zdeponowanych z Zgorzelcu. „Słowo Polskie” z dnia r., w numerze 176 głośno krzyczy w swym artykule „Odkrycie skarbu w Zgorzelcu W podziemiach Muzeum Miejskiego odkopano trzy skrzynie eksponatów muzealnych”. W pierwszym zdaniu tego artykułu wyjaśnia się czytelnikowi skąd te skarby. „Niemcy uciekając w popłochu z terenu Dolnego Śląska, nie mogli zabrać ze sobą wszystkiego i co cenniejsze przedmioty zakopywali w najrozmaitszych schowkach”. Görlitz dawniej To jest przyczyną i źródłem „odkrytych skarbów””. To stwierdzenie pozostało aktualne do naszych czasów. Co jednak odnaleziono w piwnicach Muzeum Miejskiego? Zapewne skarby jeszcze długo leżałyby w swej skrytce, gdyby nie żona woźnego Muzeum, Hendler. Otóż opowiedziała ona, w tonie iście tajemniczym, że pod koniec wojny, kiedy trwała ewakuacja „słyszała rumor w piwnicach i trzaskanie łopat”. Była pewna, jak mówiła, że „zakopali w piwnicy muzeum jakieś rzeczy”. Jak niestety rzadko bywa, informacja żony woźnego okazała się prawdziwa. Podczas prac komisji, która rozpoczęła poszukiwania, odnaleziono trzy skrzynie żelazne. Jak pisze autor artykułu „(…) Zawartość tych skrzyń przeszła wszelkie oczekiwania(…)”. Zaspakajając ciekawość czytelnika wymieńmy, co leżało w skrzyniach i oddajmy głos jeszcze raz autorowi artykułu?! „Przed oczyma zebranej komisji zabłysły złote pierścionki, kielichy, zegarki, biżuteria, złote monety itp.” Görlitz dawniej Dla nas chyba najbardziej ciekawe pozostanie zapewne te zwrot „i tym podobne”! Co się kryło pod słowami „i tym podobne”? Tego chyba już nigdy się nie dowiemy. Skarbami w skrzyni były też zegary, monstrancje, cynowe kubki z XVI i XVII w., patery, krucyfiksy, lichtarze, tabakierki i znowu tajemniczy zwrot itp. Podczas dalszych poszukiwań w piwnicy znaleziono również wielki zbiór złotych monet w ilości przeszło 700-set! Wszystkie rzeczy-skarby z piwnicy oddano pod opiekę Urzędowi Bezpieczeństwa w Zgorzelcu. Co się jednak stało dalej z tymi przedmiotami? Gazeta o tym milczy, jednak wysuwa pewne pytanie „(…) ile jeszcze takich „skarbów” leży ukrytych w piwnicach na tutejszym terenie, czekając na swego odkrywcę” Ano właśnie, powtórzmy za dziennikarzem „ile jeszcze takich „skarbów” leży ukrytych w piwnicach…”. Artykuł z Trybuny mówiący o trzech skrzyniach – skarbie z muzeum „Trybuna Dolnośląska” z tego samego dnia (nr 180) publikuje artykuł pod jeszcze bardziej wymownym tytułem „Zgorzelec pełen skarbów. Tym razem w podziemiach Muzeum Miejskiego”. Treść artykuł związana z osobą Niemki jest podobna… Gazeta podaje szczegółowo, kto był w komisji, która te skarby odkryła. Szefem komisji był referent kultury i sztuki ob. Galant. Dowiadujemy się też ile ważyły skrzynie (trzy). Ich wagę oszacowano na przeszło 200 kg. Nie wiemy jednak, czy 200 kg ważyła jedna, czy też wszystkie skrzynie. Opis odnaleziony przedmiotów też w zasadzie odpowiada temu, co napisała gazeta „Słowo Polskie” z tą różnicą, że jest tutaj doprecyzowane ile było złotych monet – było ich 734 i miały pochodzić z okresu średniowiecza, a więc bardzo cenne! Ciekawostką opisaną w artykule jest to, że z komisyjnego otwarcia sporządzono komisyjny protokół i zawartość skrzyń miano przekazać na rzecz skarbu państwa, a więc nie do Urzędu Bezpieczeństwa, jak pisała gazeta „Słowo Polskie”… Zgorzelec – Polska część miasta Görlitz Czy faktycznie zostały przekazane skarbowi państwa? Co stało się z nimi dalej? Gdzie obecnie znajdują się skarby odnalezione w 1947 roku w tym mieście? Gdzie są księgi, gdzie jest złoto, srebro schowane w piwnicach budynków Zgorzelca? Co się dzisiaj z nimi dzieje…??? Czy w tamtym okresie odnaleziono jeszcze jakieś cenne rzeczy w Zgorzelcu i okolicach? A wiemy przecież, że region Zgorzelca obfitował w wielką ilość pałaców bogatych właścicieli…? Niestety temat skarbów w późniejszej prasie jest pomijamy, a może tylko mnie nie udało się dotrzeć do gazet, w których dalszy los tego cennego znaleziska i innych znalezisk został opisano ze szczegółami. I oby tak w rzeczy samej było. Görlitz dawniej Pisząc te słowa świadomy jestem jednak tego, że skarby pod różną postacią nie lubią rozgłosu, fleszu aparatów fotograficznych i różnego rodzaju mediów! I na pewno tego rozgłosu nie lubiły też skarby Zgorzelca. Zapewne to jest też powodem tego, że większość odkryć na ziemiach zachodnich tzw. skarbów nigdy nie ujrzy i ujrzało światła dziennego, a czytelnika karmić się będzie opowieściami o… tutaj nich każdy dopisze sobie, co tam chce… Piotr Kucznir Bibliografia: Archiwum Państwowe we Wrocławiu Oddział w Jeleniej Górze Archiwum Państwowe we Wrocławiu Oddział w Bolesławcu Wykorzystano zdjęcia ze zbiorów Archiwum Państwowego we Wrocławiu Oddział w Jeleniej Górze i Bolesławcu. Wikipedia Fotopolska EU Görlitz Landratsamt Detektoryści odkryli prawdziwy skarb: blisko 1500 srebrnych monet, grudkę srebra, fragment srebrnej ozdoby i srebrnej blaszki. Ostatnie odnalezienie historycznych brakteatów na terenie Lubania lub w jego okolicach miało miejsce ponad 100 lat temu Stowarzyszenie Miłośników Górnych Łużyc, Sekcja Detektorystów-LubańBlisko 1500 srebrnych monet pochodzących prawdopodobnie z XII oraz XIV w. zostało odkrytych pod Lubaniem przez poszukiwaczy ze Stowarzyszenia Miłośników Górnych Łużyc, Sekcji Detektorystów-Lubań. Średniowieczny depozyt warty jest kilkaset tysięcy złotych!Srebrne monety - brakteaty, zostały znalezione podczas prowadzonych poszukiwań zabytków oraz innych przedmiotów na podstawie wydanego pozwolenia Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Jeleniej Górze oraz pozwoleniu właściciela terenu, nadleśnictwa jednego z lasów leżących blisko Lubania. To właśnie na jego terenie doszło do tego nadzwyczajnego Podczas poszukiwań wykorzystujemy wykrywacze metali. Po namierzeniu sygnału, wykopujemy go przy pomocy szpadla. W tym przypadku było tak samo. Znalazca, Krzysztof Wojciechowicz namierzył sygnał metalowy zalegający w glebie. Po wykopaniu sygnału i wysypaniu ziemi obok, zauważyliśmy monety leżące na ziemi. Naszym oczom okazały się właśnie wspomniane brakteaty - mówi Maciej Dobrowolski, Kierownik Sekcji z obowiązującymi przepisami dotyczącymi poszukiwania zabytków (reguluje je ustawa o ochronie zabytków) detektoryści musieli przerwać dalsze wydobycie i powiadomić Wojewódzkiego Konserwatora Depozyt został odnaleziony 6 lipca (w środę) około godziny 17, czyli po godzinach urzędowania WKZ. Po krótkiej konsultacji z Polskim Związkiem Eksploratorów wspólnie uznaliśmy, że jedyną racjonalną decyzją będzie powiadomienie pobliskiego Muzeum Regionalnego w Lubaniu z którym współpracujemy od dłuższego czasu - opowiada Maciej 40 minutach od zgłoszenia na miejsce przybyli dyrektor muzeum oraz dwóch archeologów, którzy zajęli się dalszym wydobyciem skarbu. Prace archeologiczne rozpoczęły się około godz. a zakończyły o godz. 1 w wstępnym oczyszczeniu monet oraz ponownym ich przeliczeniu, odnaleziono w sumie:953 sztuki całych monet, lub nieznacznie uszkodzonych; 220 sztuk siekanych połówek monet; 315 sztuk różnej wielkości fragmentów monet; fragment ozdoby srebrnej; fragment kwadratowej srebrnej blaszki; grudkę srebra. Warto wspomnieć, że ostatnie odkrycie brakteatów na terenie Lubania lub w jego okolicach miało miejsce ponad 100 lat temu!- Ze swojej strony mogę zapewnić, że zrobimy wszystko aby odnaleziony depozyt pozostał w Muzeum Regionalnym w Lubaniu, zgodnie z wydanym pozwoleniem na poszukiwania zabytków. Poczynię też wszystkie kroki, aby Krzysiek otrzymał nagrodę za swoje niewątpliwie wyjątkowe znalezisko. Ponadto nie można zapomnieć również, że gdyby nie my, tzn. detektoryści, większość tak wspaniałych znalezisk jak właśnie nasze, nigdy nie ujrzałyby światła dziennego. Wielu archeologów uważa, że detektoryści wyłącznie niszczą zabytki. Nasz przykład pokazuje, że są w błędzie. Można odnaleźć wspaniały depozyt, a współpracując z archeologami można odpowiednio go zabezpieczyć oraz wydobyć z ziemi, zachowując cały kontekst historyczny - podsumowuje Maciej odkrycia skarbu i samo wydobycie możecie zobaczyć na filmie: Skarb na Dolnym Śląsku pod Lubaniem! Odnaleziono kosztownośc... Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera Zgorzelec. Dziś miasto graniczne. Po drugiej wojnie światowej podzielone na dwa odrębne organizmy, polski i niemiecki. Oba wrogie sobie byty rozdzielały wody rzeki Nysy, wtedy nazywanej więc transporty ze wschodu na zachód. Z ludnością zagubioną,przygnębioną faktem wyrwania z ziemi dziadów i ojców. Zasiedlając Zgorzelecnagle znaleźli się oni na wrogiej ziemi. Jakoś trzeba było jednak żyć. Jakoś w Zgorzelcu (wtedy nazywanym Zgorzelicami) szybko zaczęłydziałania, mające na celu rozpoczęcie w tym nowym miejscu na zieminormalnego funkcjonowania. Już w 1946 roku, 02 stycznia, rozpoczyna swądziałalność sąd grodzki na powiat zgorzelicki, a 14 stycznia 1946 roku stworzonyzostaje pierwszy budżet się, oj działo wtedy w mieście. Oto 8 i 9 lutego 1946 roku rzekaNisa pokazała swoje oblicze. Podnosi się o ponad 2 metry! Zrywa życia miejskiego w powojennej rzeczywistości przerywają iściesensacyjne informacje, którymi ludzie zawsze żyli. Bo oto w lipcu 1947 roku,czyli dwa lata po wojnie, zostaje zatrzymanych przez ormowców ze Zgorzelca12 SS-manów i 356 przemytników. Mimo upływu przeszło dwóch lat odzakończenia drugiej wojny światowej w Europie, to jednak dalej żyły demonywojny. I próbowały się uaktywniać w różnych miejscach, tym razem żył też chyba najbardziej zajmującym tematem, jaki zawszeporuszał wyobraźnię wśród ludzi, tym tematem były skarby!Po wojnie różnej maści szabrownicy, poszukiwacze… przemierzali różnezakątki Polski zachodniej z nadzieją odnalezienia wielkich skarbów III Rzeszy, októrych było głośno już z chwilą zakończenia działań wojennych. Nie inaczejbyło w tym mieście granicznym. W dniu 30 czerwca 1947 roku gazeta DziennikZachodni ,w numerze 176, donosi w tonie iście sensacyjnym o cennym odkryciuw Zgorzelicach. Tytuł artykułu - „Świadectwa polskości Dolnego Śląska”. Wartykule możemy wyczytać, że podczas przeprowadzanej przez MO inspekcjisanitarno-porządkowej odkryto w częściowo zniszczonym i opuszczonymbudynku, będącym kiedyś siedzibą urzędnika parafialnego, wielki skarb dlakultury. Otóż w piwnicy tego budynku odnaleźli skrzynię okutą żelaznymisztabami. Po jej otwarciu znaleziono między innymi foliały, pergaminy, księgi…Na dodatek pod specjalnym przykryciem, które miało maskować dalszązawartość skrzyni znaleziono: „Ułożone w kopertach zwoje pergaminu,zaopatrzone pieczęciami oraz zbiór ksiąg oprawnych w barwną tłoczoną skórę”Znalezione dokumenty pochodziły z XV i XVI wieku. Niezwykle cennymznaleziskiem była księga parafialna miasta Zgorzelec z XVI . W niej to były„wszystkie polskie nazwiska parafian”.Sensacyjne były też dokumenty zawierające opowieści o historii jednak największym skarbem tej skrzyni był dokument „Projekty ustaw”,a zaczynały się one tymi oto słowami: ,,Fryderyk August z Bożej łaski królaPolski, Pruski i Litewski Mazowiecki…”.Dokumenty, po ich zaewidencjonowaniu, zostały przewiezione do Uniwersytetu o sensacyjnym znalezisku powtórzyła potem, po kilku dniach, gazeta,,Słowo Polskie” ( r., Nr 183). W artykule pt. „Cenne dokumenty zeZgorzelca w Archiwum Państwowym” zmienia się miejsce ich przekazania naArchiwum Państwowe. Czyżby to było archiwum, które dzisiaj znajduje się wBolesławcu? W artykule opisuje się też szczegółowo co odnaleziono w Vierzig Fragen von der Secle 1 tom2/ Ein Trost – Buechlein von 4 Completnionen (1 tom)3/ Metryki chrztów, ślubów i zgonów miejscowości Bąków (powiat Kluczbork) zlat 1675 -17654/ Kronika Zgorzelca z lat 1311-1653 (1 tom).5/ Dokument dotyczące sporu między proboszczem a klasztoremFranciszkanów w Zgorzelcu z dnia Dokument dotyczący prawa składu dla miasta Zgorzelca wydany przez JanaCzeskiego Dokument dotyczący dróg handlowych wydany przez Konrada biskupapruskiego w r. Dokument dotyczący zwolnienia od daniny kilku wiosek w pobliżu Zgorzelcawydany przez Władysław, króla Czech i Węgier w Budzie w r. Dokument dotyczący cechów w Zgorzelcu wydany przez Fryderyka Augusta,króla polskiego w r. racji ważności tego znaleziska pozwoliłem sobie przytoczyć wszystkiedokumenty odnalezione w skrzyni. Choć, jak zauważył uważny czytelnik, nie matutaj dokumentów wymienionych z nazwy w Dzienniku Zachodnim, takich jak,,Projekty ustaw Fryderyka Augusta … z Bożej łaski króla Polski, Prus i Litwy,Mazowsza”, księgi parafialnej z XVI miasta Zgorzelec zawierającej ,,wszystkiepolskie nazwiska parafian”. Czyżby to było przeoczenie redakcji? Być na to pytanie można znaleźć odpowiedź w Archiwum Państwowym,do którego trafiły powyższe zbiory. Ten temat jeszcze podnosiła gazeta TrybunaDolnośląska w swym artykule z dnia r. (nr 161) pt. ,,Cennedokumenty z XIV w. w bibliotece Uniwersytetu Wrocławskiego”. W artykulewymienia się znalezisko opisane już wcześniej jednak kolejny raz kieruje sięjego dalszy losy do Wrocławia, a konkretnie do biblioteki uniwersyteckiej. Jakwięc jest naprawdę? Warto, by to sprawdzić…Myliłby się jednak czytelnik jeśli myślałby, że to koniec sensacyjnychodkryć w Zgorzelcu w tamtym okresie. Już kolejne dni przynoszą dalszesensacyjne odkrycia skarbów zdeponowanych z Polskie z dnia r., w numerze 176 głośno krzyczy wswym artykule: „Odkrycie skarbu w Zgorzelcu W podziemiach MuzeumMiejskiego odkopano trzy skrzynie eksponatów muzealnych”W pierwszym zdaniu tego artykułu wyjaśnia się czytelnikowi skąd te skarby.„Niemcy uciekając w popłochu z terenu Dolnego Śląska, nie mogli zabrać ze sobąwszystkiego i co cenniejsze przedmioty zakopywali w najrozmaitszychschowkach. To jest przyczyną i źródłem „odkrytych skarbów”. To stwierdzenie pozostało aktualne do naszych czasów. Co jednak odnaleziono w piwnicachMuzeum Miejskiego? Zapewne skarby jeszcze długo leżałyby w swej skrytce,gdyby nie żona woźnego Muzeum, Hendler. Otóż opowiedziała ona, w tonieiście tajemniczym, że pod koniec wojny kiedy trwała ewakuacja „słyszała rumorw piwnicach i trzaskanie łopat”. Była pewna, jak mówiła, że „zakopali w piwnicymuzeum jakieś rzeczy”. Jak niestety rzadko bywa, informacja żony woźnegookazała się prawdziwa. Podczas prac komisji, która rozpoczęła poszukiwania,odnaleziono trzy skrzynie żelazne. Jak pisze autor artykułu ,,(…) Zawartość tychskrzyń przeszła wszelkie oczekiwania(…)”. Zaspakajając ciekawość czytelnikawymieńmy, co leżało w skrzyniach i oddajmy głos jeszcze raz autorowiartykułu?! ,,Przed oczyma zebranej komisji zabłysły złote pierścionki, kielichy,zegarki, biżuteria, złote monety i nas chyba najbardziej ciekawepozostanie zapewne ten zwrot ,,i tym podobne”! Co się kryło pod nim? Tegochyba nigdy się nie dowiemy. Skarbami w skrzyni były też zegary, monstrancje,cynowe kubki z XVI i XVII w., patery, krucyfiksy, lichtarze, tabakierki i znowutajemniczy zwrot itp. Podczas dalszych poszukiwań w piwnicy znalezionorównież wielki zbiór złotych monet w ilości przeszło 700-set! Wszystkie rzeczy-skarby z piwnicy oddano pod opiekę Urzędowi Bezpieczeństwa w Zgorzelcu. Cosię jednak stało dalej z tymi przedmiotami? Gazeta o tym milczy, jednakwysuwa pewne pytanie „(…) ile jeszcze takich „skarbów” leży ukrytych wpiwnicach na tutejszym terenie, czekając na swego odkrywcę”. Ano właśnie,ile…Trybuna Dolnośląska z tego samego dnia (nr 180) publikuje artykuł podjeszcze bardziej wymownym tytułem:„Zgorzelec pełen skarbów. Tym razem wpodziemiach Muzeum Miejskiego”. Gazeta podaje szczegółowo kto był w komisji, która te skarby komisji był referent kultury i sztuki ob. Galant. Dowiadujemy się też ileważyły skrzynie (trzy). Ich wagę oszacowano na przeszło 200 kg. Nie wiemyjednak, czy 200 kg ważyła jedna, czy też wszystkie skrzynie. Opis odnalezionyprzedmiotów też w zasadzie odpowiada temu, co napisała gazeta „SłowoPolskie” z tą różnicą, że jest tutaj doprecyzowane ile było złotych monet- byłoich 734 i miały pochodzić z okresu średniowiecza, a więc bardzo cenne!Ciekawostką opisaną w artykule jest to, że z komisyjnego otwarcia sporządzonokomisyjny protokół i zawartość skrzyń miano przekazać na rzecz skarbupaństwa, a więc nie do Urzędu Bezpieczeństwa, jak pisała gazeta SłowoPolskie…Czy faktycznie zostały przekazane skarbowi państwa? Co stało się z nimidalej? Gdzie obecnie znajdują się skarby odnalezione w 1947 roku w tymmieście? Gdzie są księgi, gdzie jest złoto, srebro schowane w piwnicachbudynków Zgorzelca? Co się dzisiaj z nimi dzieje…??? Zapewne czytelnikchciałby się tego dowiedzieć… Pójdziemy ich tropem i może odtworzymy ichlosy późniejsze. Oby tak się ofertyMateriały promocyjne partnera News Czy ktoś z Was marzył w dzieciństwie o znalezieniu prawdziwego skarbu? 🙂 Tak się składa, że pewien użytkownik Reddita dokonał niesamowitego odkrycia podczas sprzątania domu swoich dziadków w stanie Tennessee (USA). Bohater tej historii występujący na Reddicie pod nickiem ‘Evilenglish‘ napisał: „Ten dom odziedziczył mój Tato po swoich dziadkach. Tato jakiś czas temu odszedł i dom odziedziczyłem ja. Przez ponad 20 lat mieszkali w nim moi dziadkowie, którzy kupili go na przełomie lat 70. i 80. Zabraliśmy się za porządkowanie domu, by wystawić go na sprzedaż…” Wszystko zaczęło się za tymi drzwiami… W schowku tuż pod schodami był stary, brudny dywan z którym ‘Evilenglish‘ postanowił się rozprawić… … po zdjęciu dywanu odkrył dziwnie wyglądającą podłogę… … jak się pewnie domyślacie, był to ukryty sejf… Przez kilka dni starali się go (bezskutecznie) otworzyć stosując różne kombinacje, w tym daty urodzin dziadków. Ponieważ odkrycia dokonali w piątek, ślusarz wezwany do pomocy pojawił się dopiero po weekendzie… Chwile to trwało. To co znaleźli w środku przeszło ich najśmielsze oczekiwania! W sejfie znaleźli całe mnóstwo albumów i klaserów wypełnionych starymi monetami i starych banknotów. Banknoty zostały zniszczone przez wilgoć, ale monety (w większości) były świetnie zachowane. „Wiedziałem, że babcia kolekcjonowała monety i inne drobiazgi, ale nie sądziłem że jest tego aż tyle” pisał na portalu Reddit szczęśliwy znalazca. Wśród znalezionych okazów były srebrne monety… … i srebrne sztabki z 1788 roku! Jak widać na zdjęciach, było tego całkiem sporo Poza monetami i banknotami znaleźli również skrzynkę z zegarkami i biżuterią. Co ciekawe nie był to jedyny skarb odkryty na farmie należącej niegdyś do dziadków znalazcy. Nieco wcześniej w tym samym roku, wraz z bratem wynosili część mebli. Gdy odsunęli stół kuchenny znaleźli ukryty sejf. Udało się załadować go na ciężarówkę i zawieźć do pracy. Tam otworzyli sejf i znaleźli między innymi kilka pistoletów, 300 jednodolarówek oraz tak zwane „Barr Notes”. Były to banknoty unikalne ze względu na to, iż minister skarbu, którego podpis widniał na nich (Joseph W. Barr), urzędował zaledwie 29 dni na tym stanowisku…. za oraz

skarby znalezione po wojnie