Wiek: w pełnym rozkwicie :) Odp: Kiedy kobieta jest starsza od mezczyzny o 11 lat. To co starzeje się kobietom wcześniej niż mężczyznom, to skóra.ale tu mamy cały przemysł od zapobiegania po korektę. Nie można tu oceniać współczesnych 65 latek, bo ich ten postęp medyczny nie objął powszechnie.
Magdalena Urbańska. Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Autorka książki "Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet". Prowadzi bloga oraz Instagram. Zapychamy, by nie czuć.
Nie wytrzymam tego dłużej. Jestem taka strasznie samotna. Na prawie dają nam niezły wycisk, a ja przecież muszę poza tym zarobić na siebie. Haruję od rana do wieczora. Tak właśnie wyglądał ostatni rok. Najpierw do pracy, potem na wykłady, potem książki, skrypty i wkuwanie, wreszcie resztką sił do łóżka. I nikogo, nikogo
Jak to jest kochać drugą kobietę? Równie dobrze można byłoby spytać, jak to jest kochać drugiego człowieka. Człowieka, który jest czuły, opiekuńczy, inspirujący, po prostu jedyny. Bo Anna nie opisuje tymi słowami swojego męża Roberta a… swoją kochankę Teresę.
Daniel Naborowski - "Do Anny" - Autor uwielbia piękną kobietę imieniem Anna. Johan Wolfgang Goethe - "Cierpienia młodego Wertera" - tytułowy bohater zakochany jest w kobiecie imieniem Lotta, którą porównuje do anioła. Juliusz Słowacki - "Kordian" - tytułowy bohater za ideał kobiety uważa starszą od siebie Laurę
lirik lagu d masiv tak bisa hidup tanpamu. napisał/a: Bliźniaczka 2007-04-18 10:55 No i jestem w kropce. Mam 24 lata od jakiś 3 miesięcy jestem sama, niedawno zerwałam ze swoim (teraz już byłym) chłopakiem. On miał 27 lat, był szalenie poważny, robił aplikacje adwokacką, zawsze wszystko musiał mieć przemyślane, wszystko co robił musiało mieć jakiś sens, zero spontanu, niestety nie mogę powiedzieć, że go kochałam, ale nie z powodu jego ułożenia, ja sama fruwam lekko w chmurach więc on po prostu sprowadzał mnie na ziemie. Troszczył się o mnie i przypominał mi abym i ja sama zaczęła troszczyć się o siebie, w sumie wypełniał swoją osobą mój brak elokwencji. Ale zostawiłam go i to zaraz po walentynkach, głównym powodem był jego materializm, nie mogłam jakoś uwierzyć w to, że mimo tylu wspaniałych słów, czułości fizycznych, nie było go stać na to żeby od czasu do czasu kupić mi chociaż najtańszego kwiatka czy zabrać na kolacje. Po rozstaniu czułam się bardzo samotna, po jakimś miesiącu chciałam do niego wracać. Zaczełam nawet szukać faceta, czego niegdy wcześniej nie robiłam, bo wydawało mi się że tęsknie nie konkretnie za moim byłym ale w ogóle za mężczyzno. Ale jak się szuka to się nie znajdzie, więc przestałam. A gdy przestałam poznałam GO. Z tym że on jest o 4 lata młodszy ode mnie!!!! To jakoś mi cholernie przeszkadza. A poza tym do jest strasznym romantykiem, ogromnie wylewnym, spontanicznym i w ogóle podobnym do mnie. Ale ja się boje!!,… czy facet w jego wieku może być też również poważny, czy będzie chciał się ustatkować. Dlaczego w ogóle, i czy w ogóle mężczyzn pociągają starsze kobiety. Czy taki związek nie doprowadzi nas do zguby, bo gdzie tutaj jest rozsądek… on jest jeszcze młody , zawsze będzie miał jeszcze czas a ja… Co o tym myślicie,?????????????? A może ktoś z was jest w podobnym związku?????????????? Proszę o radę!!! napisał/a: ami1 2007-04-18 11:06 Bliźniaczka, ja myślę, że wiek nie powinien być problemem. Są odpowiedzialni mężczyźni w wieku 20 lat i nieodpowiedzialni w wieku 40. Na to nie ma reguły. A jeśli czujesz, że jest Ci z nim dobrze - to nie obawiaj się. Zawsze jest jakieś ryzyko, może się nie ułożyć. Ale jeśli nie zaryzykujesz to będziesz żałować. Myślę, że warto spróbować. Jeśli masz być szczęśliwa... to nie czekaj. Weź ster w swoje ręce i spróbuj. Powodzenia . napisał/a: norka3 2007-04-18 12:13 Blizniaczko, powinnaś zapomnieć o róznicy wieku i porwać się w wir miłości:) napisał/a: Klusia 2007-04-18 12:16 ja np kiedyś spotykałam się z młodszym facetem od siebie, można powiedzieć chłopcem, ja miałam dwadzieścia jeden lat a on osiemnaście... powiem tak,w tamtym wieku wiek jest ważny bo wiele może dzielić...samo podejście do życia... im starsi jesteśmy ta różnica wiekowa się zaciera... także warto zaryzykować... napisał/a: jente8 2007-04-18 12:38 Znam teraz podobną sytuację w gronie moich znajomych i powiem krótko: nie wiek świadczy o dojrzałości człowieka. Daj mu szansę, jeśli uważasz, że warto, bo ważne, jakim jest człowiekiem, a nie to, w którym roku się urodził... napisał/a: himmlische 2007-04-18 14:36 Kolejny raz napiszę: "Wiek nie stanowi problemu"... Ważne są Wasze uczucia, jak jest miedzy Wami Myślę tak, jak poprzedniczki - warto zaryzykowac... napisał/a: noemi4 2007-04-18 18:10 ja znam dwa takie związki, które trwają już dość długo: 1) chłopak w wieku 18 lat poznał swoją 10 lat starszą praktykantkę ze szkoły, są już razem 5 lat i niedługo biorą ślub 2) 33 letnia kumpela jest już 2 lata ze swoim...20 letnim chłopakiem Dodam, ze te dziewczyny nie sa jakies zdziecinniale, są calkiem normalne, co oznacza, ze trafiły na dużo mlodszych,a le za to dojrzalych facetow Widać istnieja tacy i życze Ci zeby ten Twoj wlasnie takim sie okazał napisał/a: mala1 2007-04-18 18:13 Ja tez uwazam ze wiek nie stanowi problemu. Moj ukochany jest ode mnie mlodszy o 2,5 roku. napisał/a: Patka2 2007-04-18 19:02 i ja tez sie podpisuje pod tym że wiek nie ma znaczenia :) napisał/a: Bliźniaczka 2007-04-18 22:25 Dziękuje wam bardzo za wasze zdanie, naprawdę, chyba właśnie to chciałam usłyszeć, co prawda nie wiem co jeszcze zrobię, nie wiem ale dzięki… jednak myślę też że każda kobieta rozumie moje obawy, to pewnie wynika z tego, że każda z nas miała, a niektóre dalej mają marzenia w których widzi przystojnego wyższego od siebie i starszego mężczyznę, który ją kocha ponad wszystko, miłością szczerą i nieskończoną. To taki ogólny schemat i to nieco utrudnia pierwsze kroki gdy coś się nie zgadza. Ale czy te pierwsze dwa wyobrażenia nie są nanomilimetrowe w porównaniu do tych drugich. Ja jeszcze do końca Go nie poznałam, broniłam się i dalej bronie. W zasadzie na początku naszej znajomości, po tym jak dowiedziałam się ile ma lat (bo na tyle nie wygląda), starałam się przenieść naszą znajomość na płaszczyznę przyjaźni, ale to jakoś nie wychodzi, jest tu za dużo ciepłych słów i myśli… . to może wynika też z tego, że mam młodszego brata, na dodatek młodszego od siebie o 3 lata a nie 4, i zawsze traktowałam go i jego kolegów mało poważnie… . Myśle że w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie żebyśmy się lepiej poznali, ale boje się też tego że mogę go skrzywdzić, on twierdzi że jest mną zauroczony i nie może przestać myśleć o nas, więc jeśli miałoby i tak nic z tego nie wyjść, brnąc w to dalej dla niego będzie tylko gorzej, a ja mam już dosyć krzywdzenia ludzi, mówiłam sobie, że już nigdy więcej… bo ja wiem że to najgorszy ból gdy dróga osoba którą się kocha odchodzi i mówi Ci że nie chce tej miłości. No ale wracając do tematu dziękuje wam wszystkim za wasze posty, ze te już napisane i za te przyszłe… napisał/a: Kinia 2007-04-19 07:39 Bliźniaczka nie martw się o wiek, to naprawdę nie świadczy o dojrzałości, pewnie gdy ktoś obcy na ulicy Was zobaczył nawet nie zauważyłby tej różnicy. napisał/a: noemi4 2007-04-20 21:16 Bliźniaczko, nie powinnaś bronić się przed związkiem w obawie że możesz Go zranić... myśląc w ten sposób uczciwie kochające się pary nigdy by się nie tworzyły
#1 Napisano 03 październik 2011 - 01:45 Takiego wątku tu chyba jeszcze nie było, a zjawisko to bywa bardzo częste. Jeżeli dyskusja się rozwinie to dodam również coś od siebie, bo mam trochę spostrzeżeń, na podstawie których ukształtował się mój pogląd. Jest może trochę stronniczy i jednoznaczny, dlatego najpierw chętnie posłucham Waszych opinii. Chociaż to pytanie można skierować również do kobiet, które czują nieodparty sentyment do młodszych. 0 Do góry #2 Gość_konto_skasowane_* Gość_konto_skasowane_* Gość Napisano 03 październik 2011 - 09:13 Ja może odwrócę kota ogonem,starsze kobiety chyba czują się odmłodzone przy młodszych 0 Do góry #3 Valeska Napisano 03 październik 2011 - 12:34 Przyjmując taką metodę dedukcji można by zakładać, że młody facet za wszelką cenę chcę się postarzyć, dlatego kamufluje się starszą babką, żeby również być postrzegany jako osoba mająca o wiele więcej lat, ale chyba nie w tym jest cała rzecz... 0 Do góry #4 Sylw Napisano 03 październik 2011 - 15:15 Przedstawię swoją sytuacje. Opiszę całą historię bo ciekawa. Jestem zapisany na Naszych IPONowych randkach. Jakieś pół roku temu spodobał mi się pewien profil - ładne zdjęcie główne, przedstawiało starszą kobietę ode mnie, ale ładną i zadbaną. Postanowiłem napisać: "ładnie Pani wygląda, proszę nie odpisywać" A ona napisała coś że jestem mały zboczeniec, itp. Też coś jej odpisałem i się kłóciliśmy wiadomościami. Po pewnym czasie zaproponowała zgodę na którą przystałem a był to okres zlotu IPONkow w Dzierżążnej i spytałem się czy jedzie. Odpisała coś w stylu że sama się boi i nie da rady, a ja zaproponowałem że potowarzyszę jej w podróży ( mieszka niedaleko mnie ), ona się zgodziła i dała mi swój numer telefonu dla lepszej komunikacji. Zadzwoniłem żeby miała mój numer, a ona powiedziała że ma ochotę się ze mną kochać, i czy może przyjechać? Ja się zgodziłem, za chwilę była u mnie i wiecie co dalej Nie wiem czy poczuła się odmłodzona przy mnie, seks to przyjemność. 0 Pesymista widzi ciemny tunel. Optymista widzi światełko w tunelu. Realista widzi światło pociągu. Maszynista widzi trzech debili na torach. Do góry #5 Gość_konto_skasowane_* Gość_konto_skasowane_* Gość Napisano 03 październik 2011 - 18:49 Młodych mężczyzn pociąga w starszych kobietach to samo co młode kobiety w starszych mężczyznach: Perspektywa rychłego zgonu partnera połączona z dziedziczeniem majątku. 0 Do góry #6 Valeska Napisano 03 październik 2011 - 19:13 Sylw, to rzeczywiście musiało się dziać...nieprzewidywalne bywają czasem te kobiety. Tabletierez, w takich "interesownych" związkach to od razu wiadomo w czym rzecz, przynajmniej otoczenie od razu to dostrzega, ale intryguje mnie fakt, gdy wiadomo jest, że nie chodzi o pieniądze a ciekawscy zachodzą w głowę: "Co on w niej widzi...?" 0 Do góry #7 MIXI Napisano 03 październik 2011 - 19:13 Tabletierez Myśle, że to duże uogólnienie. 0 Do góry #8 Gość_konto_skasowane_* Gość_konto_skasowane_* Gość Napisano 03 październik 2011 - 20:50 co starsze kobiety w młodszych mężczyznach? - bo są cudownie zakręceni - sprawiają że kobieta czuję się jak księżniczka - na randkę chętnie pójdą np. na lodowisko a nie do jakiegoś smętnego lokalu przesiąkniętego zapachem alkoholu - zaskakują pomysłami na okazywanie uczuć czy spędzenie wolnego czasu - nie ma szans umrzeć przy nich z nudów, raczej już ze śmiechu - i potrafią bajecznie zaśpiewać dla swojej wybranki ( nie mając zupełnie talentu) ..i wiem co piszę 0 Do góry #9 nonames Napisano 03 październik 2011 - 23:22 a to chyba jest proste mamy dwie strony barykady : 1)z jednej strony facet który w życiu obrał kalkulacje egoistyczną kobieta na stałe TAK życie we dwoje TAK dzieci NIE 2)z drugiej strony kobieta starsza ma dzieci faceta pogoniła i olśniło ją facet jej nie jest potrzebny non stop przynajmniej nie taki który musi by przylepiony prawnie i z zobowiązaniem czasami się przydaje by coś przykręcić czasami do łóżka czasami by gdzieś wyskoczyć spędzić razem fajnie czas ale tez dać sobie wolność w życiu prywatnym dwoje ludzi którzy wiedzą czego chcą czego nie 0 życie nie powinno być podróżą do grobu z intencją, aby dostać się tam bezpiecznie w atrakcyjnej i dobrze zakonserwowanej postaci, jest raczej ślizganiem się z boku na bok, z czekoladą w jednej dłoni, winem w drugiej, ciałem gruntownie wyeksploatowanym, totalnie wyczerpanym i z krzykiem... ?? O Cholera, Ale Jazda!! Do góry #10 Gość_konto_skasowane_* Gość_konto_skasowane_* Gość Napisano 05 październik 2011 - 10:17 Ciekawy temat. Mnie raczej nie ciągnie fizycznie do starszych. Ale gdybym porównywał to lepiej mi się gada ze starszą o 10 lat,niż młodszą o 10 lat. Przypadkowe sytuacje,rozmowa o pogodzie w kolejce po chleb,lub PKSie gdy dosiądzie się ktoś albo ja. Jakiś mniejszy dystans wiekowy,mam 29,z młodszą o 10 lat trudniej złapać temat,a z 39 latką jakoś łatwiej. Owszem,zdarzało mi się oglądać na ulicy nawet za starszymi,ale tu wiek nie miał znaczenia,bardziej uroda. Generalnie myślę że właśnie kobieta czuje się odmłodzona,bardziej atrakcyjna przy młodym facecie,a facet nie wiem co widzi w starszej Tego nie rozumiem,czy chodzi o dojrzałość kobiety,nie wiem,ale pomijam materializm i oszustwa matrymonialne,chodzi mi o uczucia między ludzmi z dużą różnicą wieku. Czasem to może uroda i charakter,że to jest ten jedyny lub ta jedyna,a los chciał że starsza wybranka,ale to chyba rzadkość. Sam nie wiem czemu,ale gdybym do wyboru miał 2 kobiety i musiał bym zacząć rozmowę to zamiast 18,19 latki wybrał bym 40 latkę. To nijak się ma do mojego gustu,ale odczuwam mniejszy dystans wiekowy ze starszymi,gdybym wybierał tak jak wyżej to starszą wybiorę. Nie uważam tego za coś dziwnego. Często gdy widzę jakąś kobietę,to myślę że jest ładna,ale to wcale nie znaczy że mi się podoba Starsze też,nawet tu na ipon jest wiele urodziwych i starszych ode mnie,ale to nie znaczy że mnie ciągnie do nich. Mnie ciągnie do kobiet w podobnym wieku co mój,ale też nie znaczy że jak starsza to też ładne,fajne,lubię kilka takich osób i gdyby któraś mi się spodobała to myślę że nie zwracał bym uwagi na wiek 0 Do góry #11 Oli Napisano 05 październik 2011 - 11:29 Sam nie wiem czemu,ale gdybym do wyboru miał 2 kobiety i musiał bym zacząć rozmowę to zamiast 18,19 latki wybrał bym 40 gdyby chodziło o związek to założę się, że wybrałbyś 18, 19 latkę Ja ogólnie wolę starsze gdyż ogólnie są bardziej dojrzalsze i rozumieją problemy osób ON a nie takie siksy, które potrafią się tylko naśmiewać nie wiedząc, że jutro może spotkać je to samo. 0 Do góry #12 Gość_konto_skasowane_* Gość_konto_skasowane_* Gość Napisano 05 październik 2011 - 11:50 Oli,zgadzam się z tą dojrzałością. Wiesz nawet w borykaniu się z biurokracją kilka razy pomogły mi rzeczowo kobiety które były w tzw dojrzałym wieku,z młodymi lub z takimi w wieku przedemerytalnym nie szło się dogadać. Pamiętam jak nie byłem nigdzie ubezpieczony a za parę godzin miałem iść do straszne kolejki w urzędzie pracy,a na dodatek zauważyłem że nie mam wszystkich dokumentów. To było jakieś skomplikowane,przejscie z zus na bezrobotnego,lub odwrotnie,nie wiem,biurokracja a mi się spieszyło. Kilka urzędników nawet nie chciało ze mną gadać,brak dokumentów i tyle. Słyszała to jakaś kobieta,już wychodziłem zrezygnowany ale podeszła do mnie ta kobieta i powiedziała że wystawi mi zaswiadczenie bez dokumentów,ale musze jej obiecać że jutro przyjdę się zarejestrować,a ona jakoś wykombinuje żeby daty się zgadzały Tak też było. Nie wiem jakim cudem,przecież oni chyba codziennie robią jakies razem też inna urzedniczka,przy rozmowie o moim wykształceniu,powiedziałem że nie dostałem się do studium,bo po ukończeniu miałbym już 25 lat,a staż jest tylko do ona tak wprost że ma kuzynkę w tej szkole,kuzynka pogada z dyrektorem,bo urząd marszałkowski może jednak wydac zgodę,no i dostałem się Na kursach podpisywałem też listę obecności parę dni wstecz,co już jest przegięciem. Takie szare codzienne borykanie się z rzeczywistością,po tych tzw siksach lub starych nie spodziewał bym się takiego zdrowego to całkiem nieznajome osoby. Może to tylko przypadek że trafiałem na panie w tym wieku,ale chyba coś jest z tą dojrzałością,chociaż są i wredne jędze 0 Do góry #13 Singe Napisano 06 październik 2011 - 18:40 "Różnica wieku, nawet bardzo duża, nie ma wpływu na trwałość uczuć. Ważne jest, dlaczego ci dwoje chcą ze sobą być. Jeśli to miłość, ma takie same szanse na przetrwanie, jak miłość równolatków. Ale czasem młody chłopak tak naprawdę szuka w dojrzałej kobiecie matki, opiekunki, która poprowadzi go przez życie. Tu rokowania są gorsze, chyba że ona należy do kobiet, które lubią matkować swoim mężczyznom."To jest fragment artykułu, który warto przeczytać w całości: 0 Do góry #14 Valeska Napisano 07 październik 2011 - 12:21 Ale czasem młody chłopak tak naprawdę szuka w dojrzałej kobiecie matki, opiekunki, która poprowadzi go przez życie. Właśnie na taką odpowiedź czekałam. Bywa również, że chłopak który z jakichś przyczyn nie ma powodzenia, a jego próby podrywania dziewczyn w swoim wieku kończą się śmiechem z ich strony po prostu zamyka się w sobie. Ma jednak swoje marzenia i potrzeby jak każdy...I pewnego dnia pojawia się ona. Rozumie go, nie śmieje się i jako pierwsza pokazuje magiczny świat erotyki. Ciekawe też bywa, że taki facet nawet sam nie wie co go naprawdę w takiej kobiecie pociąga. Pytałam kiedyś jednego takiego, który przez parę lat był żonaty z prawie 20 lat od siebie starszą kobietą, że widocznie musiała mu się bardzo podobać, jeżeli nie zwracał uwagi na jej wiek a on na to, że nie wie...Więc dalej pytam, ale coś przecież musiało sprawić, że straciłeś dla niej głowę. On odpowiedział tylko, że :"jakoś tak wyszło"...Teraz ma już inną jeszcze starszą od tamtej Innym czynnikiem może być też wychowywanie się bez matki, lub niedostateczny brak uczuć i zainteresowania z jej strony. 0 Do góry #15 __ANIOLEK__ __ANIOLEK__ Orator Super Moderator 6083 postów Skąd:home Napisano 07 październik 2011 - 14:17 Ale czasem młody chłopak tak naprawdę szuka w dojrzałej kobiecie matki, opiekunki, która poprowadzi go przez życie. Rozumie go, nie śmieje się i jako pierwsza pokazuje magiczny świat erotyki. Ciekawe też bywa, że taki facet nawet sam nie wie co go naprawdę w takiej kobiecie taką parę, miedzy nimi jest dokładnie 13 lat różnicy. Ona ujęła go dojrzałością, trochę sprytem i bardzo towarzyskim, bez wątpienia urozmaiconym życiem w tym także tym erotycznym. On spokojny i typowa "złota rączka". Długo się ścierali ze sobą. Każde z nich miało swoje, własne przyzwyczajenia i nawyki. Dziś są już małżeństwem i jak na nich tak patrzę przebywając wśród nich to ona dosłownie mu matkuje - obiadki, pranko, sprzątanko, itp. On, co tylko chce ma podstawione "pod nos". Sam zaś bez niej jest biedny i bezradny. Bardzo ważny plus tego, to fakt, że wyrwali się z samotni i ich wspólna droga (w tym starość), nie przypomina szarzyzny, bo oni praktycznie w każdej wolnej chwili są w drodze i na to, aż miło się potrzebował kogoś kto nim pokieruje, a Ona kogoś kim będzie mogła kierować, to był "zalążek", który ich połączył, bo wszystko inne już mieli i mają nadal. 0 "Stań twarzą zwróconą do słońca, a cień pozostanie za tobą". /Teresa Lipowska/ Do góry #16 Brigid Napisano 07 październik 2011 - 16:35 A to nie jest tak, że ludzie po prostu się w sobie zakochują? Miłość to nie półka w supermarkecie. Dlatego należałoby raczej zapytać, co tego konkretnego faceta pociąga w tej konkretnej kobiecie. Jeśli się okaże, że ona jest fantastyczna, wyjątkowa, czy ogólnie świetnie do siebie pasują, to myślę, że wiek jest tu kwestią wtórną. Oczywiście zdarza się też tak, że młodszych pociąga pozycja starszych, pieniądze. I to akurat należy wykluczyć przed takim związkiem, nieważne która płeć będzie po której stronie. 0 Mój awatar jest legalny Autor: Andika18 | Prawo autorskie wymaga podania autora i źródła. Będę wdzięczna za nie usuwanie żadnego z tych fragmentów z podpisu. Do góry #17 Gość_konto_skasowane_* Gość_konto_skasowane_* Gość Napisano 11 październik 2011 - 01:11 Związek starszego mężczyzny z dużo młodszą kobietą traktowany jest normalnie i nie wzbudza większych emocji. Taka Miłość ma rację bytu. Odwrotność ciągle jeszcze budzi - szczególnie w małych miasteczkach; uśmieszek, zakłopotanie, niezrozumienie a nawet kpiny. Na szczęście powoli to się zmienia. Coraz więcej starszych kobiet otwartych jest na tworzenie relacji z młodszym mężczyzną i jest spora grupa młodych mężczyzn zafascynowanych dojrzałością kobiet, ich pewnością siebie, niezależnością, dystansem do życia. Znam pary: - Ona- 60 lat, On- 45 i od 20 lat są szczęśliwym małżeństwem. - Ona - 47 lat, On - 30 ( małżeństwo) - ależ On z podziwem, zafascynowaniem patrzy na Nią i jeszcze kilka par ale różnica wieku jest niewielka;5 - 7 lat Uchylę trochę prywatności: byłam w związku z młodszym mężczyzną i moja metryka odgrywała w nim najmniejszą rolę... 0 Do góry #18 Sylw Napisano 11 październik 2011 - 07:30 Poczytałem trochę, nie chce mi się wszystkich komentować i odpowiem zbiorowo. Jak by chodziło o związek to nie wiem czy 18/19 byłaby lepsza, ta kobieta z którą się spotykam jest bardziej zadbana niż niejedna młoda którą znam Tak, spotykam się z nią ale głównie na seks, ona ma swoje życie jak i ja, a dzięki temu nie mamy problemów w stylu "co ludzie powiedzą" czy "co on w niej widzi", spotykamy się raz na tydzień, zaspokoimy i rozstajemy - super układ 0 Pesymista widzi ciemny tunel. Optymista widzi światełko w tunelu. Realista widzi światło pociągu. Maszynista widzi trzech debili na torach. Do góry #19 Valeska Napisano 12 październik 2011 - 01:07 Tak, spotykam się z nią ale głównie na seks, ona ma swoje życie jak i ja, a dzięki temu nie mamy problemów w stylu "co ludzie powiedzą" czy "co on w niej widzi", spotykamy się raz na tydzień, zaspokoimy i rozstajemy - super układ Ech Sylwuś, może faceci inaczej to odczuwają i pojmują, ale ja naprawdę takich związków nie rozumiem (jeżeli coś takiego związkiem można nazwać). Co innego gdy ludzie zapomną się pod wpływem chwili, a potem uznają, że było to bez sensu, przepraszają i odchodzą. To jeszcze można pojąć, ale takie układy, że tylko sex i nic więcej, chociaż wiadomo, że nigdy nie będzie się tak naprawdę ze sobą...Owszem wielu ludzi szuka pocieszenia i tej magicznej odskoczni od życia codziennego, ale gdy celem jest tylko szybkie załatwienie sprawy to taki układ szybko zaczyna być nudny, chociażby dlatego, że brakuje w nim tej desperacji do bycia ze sobą mimo przeciwności losu...Wydaje mi się, że gdy ludzie naprawdę się przyciągają (a przecież to podstawa udanego sexu ) to takie krótkie spotkania na jeden numerek przestają wystarczać, tym bardziej że gdy sex jest jedynie fizyczny szybko zaczyna być płytki i przestaje przynosić satysfakcję. Na chwilę to może być i fajne, ale przeważnie jest tak, że po czasie jedna strona zaczyna w końcu czegoś oczekiwać, chociaż tego prędzej nie deklarowała, bo zaczyna się czuć coraz bardziej wykorzystywana. Może zbyt emocjonalna jestem pod tym względem, ale według mnie żeby naprawdę osiągnąć satysfakcję z tego co się robi musi oprócz ciała być zaangażowana również dusza (dla anty elitarnych psychika). A jeżeli tej kobiecie wystarczy jedynie takie płytkie zaspokojenie to widać zbyt wysoko się nie ceni. Ja np. nie wyobrażam sobie tego, żeby pojechać do faceta w wiadomym celu, później namiętna miłość, ale tylko w ukryciu, a po wszystkim facet łaskawie (jeżeli mu się chce) odprowadza mnie na autobus, oczywiście idąc ode mnie w bezpiecznej odległości żeby nie budzić podejrzeń i jeszcze na odchodnym mi pomacha. Ja w takiej sytuacji czuła bym się jak tania, gorzej darmowa nawet (nie napiszę dosadniej, bo jeszcze skasują mi posta, jak tobie) prostytutka. Nikt z nas nie jest święty i w różnych związkach ludzie bywają, nawet tych gdzie o uczuciach już dawno nie ma mowy i jakoś tam egzystują wiem coś o tym, ale...po co mi w takim razie bycie w dwóch związkach jeżeli ani w jednym prawdziwego uczucia nie doznaję? 0 Do góry #20 staniew Napisano 12 październik 2011 - 04:46 U mnie w bloku mieszkają fajne jest starsza od niego o 8 nie zauważyłem aby się małżeństwo. Z tematem skojarzyłem tę piękną bajkę Highlander .W jednym z filmowych wątków .....E większość pewnie oglądała a dla tych co nie widzieli zamieszczam - 0 Lecz ci,którzy ufają Panu,nabierają siły, wzbijają się w górę na skrzydłach jak orły, biegną,a nie mdleją, idą ,a nie ustają. Do góry
Związek ze starszą kobietą – dlaczego mężczyźni ich szukają?Zalety i wady związku ze starszą partnerkąSeks ze starszą partnerką – czego się spodziewać?Dlaczego warto wiązać się ze starszą kobietą?Związek ze starszą kobietą – czy to ma sens? Związek starszej kobiety z młodszym zdarza się coraz częściej. Co ciekawe, mimo wszystko wciąż taka relacja budzi zdecydowanie większe emocje niż ta dojrzałego mężczyzny z dziewczyną o niższej metryce. Czy pary z taką różnicą mają sens? Czy związek ze starszą kobietą ma rację bytu? W naszym artykule znajdziesz odpowiedzi na te i na inne pytania! Związek ze starszą kobietą – dlaczego mężczyźni ich szukają? Mężczyźni szukają starszej kobiety, ponieważ: ma pewnego rodzaju pozycję, bowiem doskonale sobie samodzielnie radzi finansowo i życiowo. To wielu młodym mężczyznom imponuje, patrzą na nie z podziwem. Takie partnerki nie potrzebują wsparcia finansowego, do tego są bardziej wyrozumiałe niż młode dziewczyny. Facet ma poczucie stabilizacji oraz większą tolerancję ze strony partnerki. Niekiedy młodzi mężczyźni kierują się tylko pobudkami pragmatycznymi, takimi jak wsparcie finansowe oraz pozycja społeczna. To są sporadyczne przypadki, choć większość osób uważa, że to główny powód bycia w takiej relacji. Z reguły na związek ze starszą kobietą decydują się faceci o typie osobowości introwertyka, czyli tacy którzy nie przepadają za imprezowym życiem, a potrzebują spokoju oraz stabilności. W ich kręgu znajomych są starsze osoby, ewentualnie rówieśnicy, bowiem z nimi najlepiej się dogadują. Również nieśmiali panowie doskonale odnajdą się w relacji ze starszą kobietą, ponieważ ona jest łagodna, troskliwa i bardzo wyrozumiała. Młodsze dziewczyny niekiedy wykazują odmienną postawę, co jeszcze bardziej takich mężczyzn zawstydza. Zalety i wady związku ze starszą partnerką Nie ma wątpliwości, że każda relacja ma swoje plusy oraz minusy. Dużo zależy tu od konkretnych osób i od ich osobowości, czy też od podejścia do pewnych kwestii. Związek ze starszą kobietą posiada liczne plusy, ponieważ: rozmowy są dużo ciekawsze niż z małolatami, gdzie bazuje się przede wszystkim na błahych pogawędkach partnerzy mogą się wzajemnie dopełniać na wielu polach, pomimo rozbieżności w metryce dojrzała partnerka motywuje i wspiera starsza partnerka może dużo nauczyć o życiu, jak i podzielić się doświadczeniem w strefie łóżkowej. Bez wątpienia im większa jest różnica wieku w związku tym taki układ jest bardziej kontrowersyjny dla innych. Nic dziwnego, że pojawia się wiele wad takiej relacji. Mowa tutaj przede wszystkim o: przepaści pokoleniowej „matkowaniu”, które powoduje dominację kobiety w związku zupełnie innych potrzebach odmiennym trybie życia ponadto: społeczeństwo ocenia i komentuje relację czasami trudno dość do porozumienia z racji innych oczekiwań popęd seksualny jest inny, tak jak potrzeby form bliskości niekiedy są widoczne rozbieżności co do zakładania rodziny. Seks ze starszą partnerką – czego się spodziewać? W każdym związku przychodzi taki moment, że dochodzi do zbliżenia. Seks ze starszą partnerką może być ciekawym doświadczeniem tak naprawdę dla obojga. Dlaczego? Panowie wiele się uczą od kobiet z długim stażem, ponadto pewne ich braki „łóżkowe” z pewnością nie będą wytykane. Co więcej, starsze kobiety są spełnione seksualnie i uwielbiają temperament młodych kochanków, którzy mają w sobie masę energii oraz namiętności. Bliskość z kimś takim podbudowuje ich pewność siebie oraz atrakcyjność. Seks ze starszą partnerką, jak z każdą inną wymaga „dotarcia się” na wielu płaszczyznach. Trzeba pamiętać, że z racji różnicy wieku popęd może być odmienny, tak samo jak potrzeba konkretnej formy bliskości. To główny problem w relacji osób, gdzie jest spora różnica wieku. Dlaczego warto wiązać się ze starszą kobietą? Starsza kobieta młodszemu partnerowi imponuje intelektem, pewnością siebie, pozycją społeczną, albo urokiem osobistym. Dużo łatwiej ją zaspokoić niż rówieśniczkę lub niedoświadczoną, bo wie czego chce. Dla wielu to zdecydowanie bardziej atrakcyjna partnerka niż „małolata” i to pod różnymi względami. Wiązanie się ze starszą kobietą jest dobrym pomysłem, gdy szukasz stabilizacji, wsparcia oraz dojrzałego układu. Kobieta zyskuje atrakcyjnego partnera o namiętnym usposobieniu, on natomiast ma kogoś z kim może porozmawiać oraz miło spędzić czas. Będzie traktowany na równi w kwestii obowiązków, a dla wielu to kluczowe element w układzie. Mało tego, dojrzała kobieta jest delikatna i czuła, a jednocześnie nie czepia się błahostek oraz potrafi iść na kompromisy. Nie stara się za wszelką cenę ograniczać wolności, bywa również mniej zazdrosna niż młode dziewczyny. Wszystko jest kwestią osobowości, nie można wobec tego kierować się utartymi stereotypami. Metryka wcale nie musi odwzorowywać usposobienia danej osoby. Młodzi panowie mogą być bardzo dojrzali, a starsze kobiety wciąż zachowywać się, jak nastolatki. W przypadku dojrzałych kobiet, tak jak w związku ze starszym mężczyzną najwięcej wątpliwości budzi założenie rodziny, jak i fakt co będzie potem, a zatem na starość. Szczera rozmowa pomoże ustalić pewne kwestie oraz rozwiać wszelkie wątpliwości. Może się bowiem okazać, że pragniecie tego samego mimo różnicy wieku. Każdy związek wiąże się z ryzykiem, aczkolwiek gdy jeden z partnerów jest starszy ryzyko automatycznie jeszcze bardziej wzrasta. Trzeba być przygotowanym na to, że reakcja otoczenia może być różna. Każdy ma inne doświadczenie oraz oczekiwania, więc trzeba będzie szukać na wielu polach kompromisów. Związek starszej kobiety z młodszym może przetrwać. Istnieją pewne schematy na temat takiego układu, a one są krzywdzące dla pary. Nieżyczliwe komentarze mogą być jedną z przyczyn rozpadu takiej relacji, nawet gdy wiąże ich prawdziwa miłość. Należy przestać słuchać otoczenia, a jedynie iść za głosem swojego serca. Związek ze starszą kobietą jest mocniej piętnowany przez społeczeństwo niż ten, w którym to mężczyzna jest dojrzalszy. Uważa się, bowiem że taki układ opiera się przede wszystkim na seksie i dotyczy mocno względów finansowych. Młody facet może jednak woleć doświadczone, dojrzałe panie, a nie „małolaty”. Jeśli uczucie jest silne, przetrwa wszystko bez względu na metrykę! Dziennikarka, blogerka – pozytywnie zakręcona na punkcie mody i urody. Uwielbiam pisać i dzielić się wiedzą z innymi.
Kilkadziesiąt lat temu związek, w którym kobieta miała więcej lat niż jej partner, oznaczał skandal. A dziś? Specjaliści twierdzą, że wielu mężczyzn, szukając partnerek o silnych osobowościach, nieraz znajduje je w starszych od siebie przedstawicielkach płci pięknej. "Nie wiem, czy mam prawo kontynuować związek z dużo młodszym partnerem?", "Młodszy partner – czy to coś złego?". W internecie można znaleźć zapisy rozmów anonimowych kobiet. Są w różnym wieku. Opisują swoje życiowe historie, proszą o radę, dzielą się swoimi problemami i wątpliwościami, opowiadają o szczęściu i udanych związkach. Z wirtualnych dyskusji wyłaniają się głosy za i przeciw. Podobnie jak w realu. Czterdziestolatka z trzydziestolatkiej Joanna ma 40 lat, a jej partner jest młodszy o dziewięć lat. Kiedyś myślała, że różnica wieku może być problemem. Teraz stanowczo zaprzecza. – Mam koleżanki, które mają partnerów rówieśników i kłócą się, rozstają, żyją w separacji, niektóre się rozwodzą. Czasem żyją pod jednym dachem z osobą, która wydaje się kimś obcym. Sama rozwiodła się z mężem starszym o trzy lata. Więcej ich dzieliło, niż łączyło. Jej zdaniem, różnica wieku może być istotniejsza, gdy kobieta jest blisko trzydziestki, a partner jest sporo młodszy. – W naszej sytuacji różnica nie jest tak widoczna, osoba, z którą jestem w związku, jest dojrzała i odpowiedzialna, czuję się przy niej bezpiecznie – mówi Joanna. Z partnerem łączy ją miłość do sportu – są zapalonymi kibicami piłki nożnej. Poza tym mają podobne poglądy na różne tematy, te same rzeczy mają dla nich wartość. – Jeszcze 10, 15 lat temu wiadomość o tym, że jestem z młodszym mężczyzną, pewnie wywołałaby oburzenie i zaskoczenie w moim środowisku, wśród znajomych czy w rodzinie. Teraz takie rzeczy nie dziwią. Nie spotkałam się jeszcze z jawną krytyką ani przykrymi słowami na temat naszego związku. Joanna podkreśla, że ona i jej partner nie różnią się niczym od innych par. – Jedyna kwestia, która nas dzieli, dotyczy dzieci. Mój partner chciałby mieć dziecko, a mnie już trudno się na to zdecydować ze względu na wiek. Poza tym mam już dwójkę dzieci z pierwszego małżeństwa – mówi. Odbierali to jako tanią sensację Agnieszka (39 lat) jest wizażystką. Swojego partnera poznała pięć lat temu. Zaczęło się od wirtualnych rozmów. Przez internet mogli ze sobą rozmawiać szczerze, bez udawania. Opowiadali o tym, co ich boli, jak wyglądało ich życie do tej pory, co chcieliby zmienić. Obydwoje mieli za sobą burzliwe związki i czuli, że są na życiowym zakręcie. W końcu zaczęli się spotykać. – To mężczyzna bardzo zrównoważony emocjonalnie, odpowiedzialny – mówi Agnieszka. – Nie chodzi tylko o charakter czy osobowość, ale też wartości wyniesione z domu, wychowanie, które wpływa na to, jak postrzega się świat. Wiek nie ma tutaj znaczenia. Nie czujemy tych dziewięciu lat różnicy. Rodzina też nie widziała w tym żadnego problemu. Agnieszka bardzo się z tego cieszy, bo dobrze pamięta opowieści swoich koleżanek, które też związały się z młodszymi partnerami. – Były afery rodzinne, kłótnie, płacz - mówi. - Niektórzy odbierali to jako sensację. My na szczęście czegoś takiego nie doświadczyliśmy. Przyznaje, że dobrze się czuje wśród osób młodszych od siebie. Jej partner z kolei bardzo ceni u kobiet ich dojrzałość. Problemy w związku? Ich lista nie jest długa i zdaniem Agnieszki nie różni się wiele od tych, które występują u innych par. Ostatnio pojawia się jednak temat, na który 39-latka patrzy inaczej niż jej 30-letni partner. – Chodzi o sformalizowanie związku, plany związane z powiększeniem rodziny. Tutaj nasze poglądy nieco się rozmijają. Ja jestem starsza i na razie nie myślę o kolejnej ciąży, gdyż mam już jedno dziecko z pierwszego związku. Mam nadzieję, że wspólnie uda nam się wypracować jakiś kompromis. Zostawił mnie dla młodszej "A mnie właśnie zostawił facet młodszy o 14 lat. Dla równolatki! Byliśmy cztery lata razem i było jak w bajce, dla niego zostawiłam poprzedniego faceta, zrezygnowałam z ustabilizowanego życia" – pisze na forum internetowym kobieta o nicku "zraniona". Opowiada też o ukrywaniu związku, życiu w tajemnicy i zdradzie partnera. "Młodzi się nami bawią… byłam dwa razy w takim związku i dwukrotnie zostałam porzucona" – dodaje internautka, posługująca się nickiem "kobietka 40+". Przestrogi, porady, ostra krytyka i poparcie dla związków z różnicą wieku – w wirtualnym świecie ten temat wywołuje dużo emocji. Nie brakuje głosów kobiet, które obawiają się, że partner wymieni je kiedyś na "nowszy model". "Zarzekałam się, że wiek nie gra roli, ale to nieprawda" – żali się ktoś w sieci. "Wizja porzuconej za kilka lub kilkanaście lat starszej pani jest dla mnie niemożliwa do zniesienia" – opowiada o swojej walce z uczuciami anonimowa kobieta. Internautka o nicku "zdesperowana" przekonuje, że związki, w których kobieta jest starsza, rozpadają się, jeśli ma ona już dziecko i nie planuje kolejnego, a spotyka kawalera myślącego o założeniu rodziny. "Faceci też chcą mieć dziecko, tylko przychodzi to u nich później" – podkreśla. Niesmaczna różnica wieku Jak zauważa socjolog rodziny, dr Małgorzata Duda, związków, w których kobieta jest starsza od partnera, nie przybywa gwałtownie, ale coraz częściej w społeczeństwie porusza się ten temat. – Kilkadziesiąt lat temu takie związki były odbierane jako niesmaczne obyczajowo, wstydliwe – tłumaczy dr Duda. – Wynikało to ze stereotypów kulturowych i tradycji. Uważano, że to mężczyzna jest głową rodziny, ostoją, siłą, dlatego związki, w których mężczyzna był starszy od partnerki, wydawały się czymś naturalnym. Do tego dochodzi podświadome przekonanie, że młodsza partnerka może zapewnić zdrowe potomstwo. Jak zauważa dr Duda, na przestrzeni ostatnich lat zmieniły się wzorzec rodziny i postrzeganie ról społecznych. Kobiety na równi z mężczyznami stawiają na aktywność zawodową, często późno decydują się na macierzyństwo. Zdarzają się też pary, które wybierają bezdzietność. – Część mężczyzn akceptuje taki stan rzeczy – tłumaczy socjolog. – Wielu współczesnych mężczyzn szuka w partnerce silnego oparcia. Pokazują to badania, przeprowadzone wśród nastolatków. Po części wynika to z sytuacji domowej. Jeśli w rodzinie brakowało mocnych, ustabilizowanych wzorców zachowań, to młody człowiek, wchodząc w dorosłe życie, czuje się niepewnie. Pojawia się też syndrom dorosłego dziecka. Obecnie dużo później bierzemy odpowiedzialność, zakładamy rodziny. Wydłuża się czas edukacji, więc pewne decyzje zostają odroczone w czasie. Nie chodzi o to, że mężczyźni zniewieścieli, ale znacznie częściej uzewnętrzniają swoje uczucia. Społeczeństwo dopuściło taki wizerunek, co jest czymś pozytywnym. Poznaj kobietę, która zawróci ci w głowie Różnica wieku - źródła konfliktów Jak podkreśla dr Duda, badania socjologiczne pokazują również, że część dwudziestokilkulatków uważa, że ich rówieśniczki są mniej dojrzałe emocjonalnie i społecznie i trudno znaleźć z nimi płaszczyznę porozumienia. Normy kulturowe ulegają przetasowaniu, nadal jednak przeważają związki równolatków lub takie, w których mężczyzna jest starszy o kilka lat od swojej partnerki. A na jakie bariery natrafiają pary, w których partnerka ma więcej wiosen? – Czasem są to kwestie związane z prawami natury – mówi socjolog. – Na przykład gdy partner chce założyć rodzinę, a partnerka ma już dziecko z poprzedniego związku i nie chce się decydować na kolejne. Zdarza się jednak, że partner przychyla się do takiej decyzji oraz akceptuje dziecko partnerki jak własne i przelewa na nie ojcowską miłość. W rzeczywistości nie metryka jest problemem. Przede wszystkim chodzi o dojrzałość emocjonalną i społeczną partnerów. To istota ich doboru. A że takie związki się sprawdzają i potrafią być bardzo szczęśliwe, pokazuje samo życie. *Imiona bohaterek zostały zmienione. Dołącz do nas na Facebooku! Autor: Maria Mazurek ------------------- Artykuł pochodzi z serwisu Źródło:
fot. Adobe Stock Hej, koleś, idziesz ze starą na wywiadówkę? – doleciały mnie słowa osiedlowych chuliganów, którym towarzyszył nieprzyjemny rechot. – Bo jeśli chodzi o Dzień Babci, to będzie dopiero w styczniu. Jeszcze trochę za wcześnie, gościu. – Pilnuj swoich spraw, gnojku – syknąłem i mocniej przytuliłem do siebie Hankę. – Nie zwracaj na nich uwagi. To życiowi nieudacznicy. Nie mają się do kogo przyczepić i wylewają swoje frustracje – dodałem pogardliwie, mając nikłą nadzieję, że nie słyszała kpin skierowanych w naszą stronę. Niestety. Nie minęło nawet pół minuty, a Hanka, moja twarda Hanka, najlepsza prawniczka w okolicy, miała mokre oczy. – Niepotrzebnie się narażamy – wyszeptała tylko, wsiadając do swojego wypasionego samochodu. To zwykła zazdrość Nie powiem, miałem pewną satysfakcję, myśląc o tym, że żaden z typków, którzy kpili sobie z naszego związku, nigdy nawet się nie przejedzie takim autem, nie mówiąc o posiadaniu go na własność. "Czymś muszą sobie rekompensować życiowego pecha" – przyszło mi na myśl, ale już nic nie powiedziałem. Znałem Hanię wystarczająco długo, żeby wiedzieć, kiedy należy zamilknąć. Ta kobieta była nauczona przetrawiać trudne sytuacje głęboko w sobie i nie okazywać słabości. Kiedy zwróciła się do mnie piętnaście minut później, miała już swój zwykły, lekko władczy uśmiech kobiety przyzwyczajonej do hołdów: – Jemy tam, gdzie zwykle? – Myślałem, że ugotuję coś w domu... – odpowiedziałem szybko. Chciałem, żeby zabrzmiało to romantycznie, ale Hania tylko uśmiechnęła się z wyrozumiałością. Ona też nie poznała mnie wczoraj i też świetnie wiedziała, co kryje się za tymi słowami. Tym bardziej że sama płaciła mi pensję, a ta wpływała na konto dopiero za dziesięć dni. Ostatnią rzeczą, na którą mogłem sobie teraz pozwolić, była romantyczna kolacja w drogiej restauracji. – Nie martw się, ja stawiam – usłyszałem tylko słowa, których w głębi duszy się spodziewałem. – Nie mam czasu na jedzenie w domu. Nie gniewaj się, innym razem, Kuba. Hanka była zbyt dobrze wychowana, żeby dodać: "I w knajpie gotują lepiej niż ty". Nie musiała tego mówić. Odwiedziłem z nią wystarczająco dużo porządnych lokali, by zrozumieć, jak mało jeszcze umiem. Tak, wiem, jak to wygląda. Jestem bez grosza przy duszy, wykorzystuję swoją narzeczoną, pracuję u niej w firmie i spotykam się z nią prywatnie, chociaż różnica wieku między nami wynosi, bagatela... trzydzieści lat. Pewnie chcę zrobić, jak to się mówi, „karierę przez łóżko”. Tak pomyśleliście? Jeśli tak, to bardzo się mylicie. Choć może się to wydawać dziwne, ja Hankę naprawdę kocham. I, mam nadzieję, ona też darzy mnie uczuciem. Dlaczego więc ludzie dokoła nie dają nam prawa żyć po swojemu? Przyjechałem do Wrocławia kilka lat temu na studia. Wybrałem to miasto, bo od dawna byłem zafascynowany toczącym się tutaj studenckim życiem. Podobały mi się czynne do późnych godzin nocnych knajpki i uliczki zagubione między wiekowymi murami. Tymczasem Wrocław z moich wyobrażeń i Wrocław w rzeczywistości to były dwa różne miasta. Zajęcia na uczelni okazały się znacznie bardziej absorbujące, niż to sobie wyobrażałem. Do tego dochodziła ciągła walka o byt. O jakim studenckim życiu mogłem mówić, skoro na nic mi nie starczało? Kiedy opłacałem stancję, często brakowało mi kasy na jedzenie. Praca w barze kanapkowym, którą podjąłem w desperacji, niewiele w tej sprawie pomagała. Ostateczne załamanie przeżyłem po drugim roku, kiedy w barze poznałem Marlenę. Studiowała, podobnie jak ja, prawo. Tylko że już je skończyła. I co, gdzie wylądowała? Na etacie albo chociaż stażu w kancelarii? Nie... – Ktoś bez „pleców” w korporacjach prawniczych w ogóle nie ma co się pchać do tego zawodu! – tłumaczyła. Nie zamierzałem być mądry po szkodzie. Zmarnować kolejne trzy lata, zakuwać jak głupi, nie dojadać i wylądować w tym samym miejscu co Marlena. O nie, to nie dla mnie!.W moim mieście przynajmniej zakwaterowanie w rodzinnym domu będzie za darmo, a wujek już kilka razy wspominał, że jak się trochę przyuczę, mogę terminować u niego w warsztacie. Wprawdzie mechanik to nie to samo co prawnik, ale w końcu gdzie jest napisane, że muszę być prawnikiem? Tak sobie kombinowałem i pewnie bym w końcu rzucił to całe studiowanie i ten cały Wrocław, gdyby nie rozmowa z siostrą. – Po co się spieszyć? – stopowała mnie Magda. – Skorzystaj z tego, co mówiła ta Marlena, ale nie rzucaj studiów. Po prostu znajdź sobie odpowiednie „plecy”... – Prościzna – zakpiłem – Słyszałaś może o jakimś naszym nieznanym dotąd wujku, który byłby mecenasem? Bo ja jakoś nie. – I po co te twoje kpiny – obruszyła się moja siostra. – Nie chodziło mi o żadnego wujka. Znajomości można sobie też wyrobić. Pochodź, popytaj, zgłoś się na praktykę... Początkowo byłem do pomysłu Magdy nastawiony jak najgorzej. Jakoś trudno mi było sobie wyobrazić, żeby przy takim nasyceniu rynku ktoś potrzebuje praktykanta. Ale okazało się, że moja siostra wie lepiej. Moja siostra to mądra kobieta Już po trzech rozmowach dostałem propozycję przychodzenia trzy razy w tygodniu do sporej kancelarii w śródmieściu. – Na razie będzie to na zasadzie wolontariatu – zastrzegł mecenas, z którym rozmawiałem. – Ale jeśli się sprawdzisz, to kto wie. Podoba mi się twoja inicjatywa. Młodzi chcieliby dziś wszystko dostać na talerzu, a ty widać, że się starasz. Daleko zajdziesz. Przysiągłem dać z siebie wszystko. Przychodziłem przed wszystkimi, wychodziłem ostatni. W każdej przerwie zakuwałem na studia, pogryzając kanapkę. Parzyłem kawy, wycierałem blaty, kserowałem dokumenty. Byłem elegancki, dyskretny, uprzejmy. W ciągu kilku tygodni zaskarbiłem sobie łaski całego biura. Szczególną sympatią do mnie wydawała się pałać jedna z partnerek w firmie, Hanna. Nie powiem, ona też mi się podobała. Choć musiała być po pięćdziesiątce (teraz wiem, że jest sporo po), zawsze nosiła wysokie szpilki i eleganckie garsonki. Jak na swój wiek miała też doskonałą figurę. Jej spojrzenie było przenikliwe, sądy precyzyjne i szybkie. Wszyscy się jej bali, ale dla mnie Hanna była wzorem prawnika. Tak, w przyszłości zdecydowanie chciałem być taki jak ona. Hanna chyba dostrzegła moje szczenięce zainteresowanie, bo zaczęła mnie zapraszać na prowadzone przez siebie negocjacje. Ona mówiła, ja siedziałem z boku i notowałem. Czasami parzyłem gościom kawę, czasami przynosiłem wodę, ale nigdy nie odzywałem się niepytany. Znałem swoje miejsce. Hannie spodobała się moja milcząca asysta, bo zaczęła coraz szerzej dopuszczać mnie do swoich obowiązków. Kilka razy wyszedłem z nią na służbowe kolacje. Mimochodem wspomniała na nich raz czy dwa, że przypominam jej syna, który od wielu lat mieszka za granicą. Miałem wówczas wrażenie, że patrzy na mnie z jakimś takim... wzruszeniem. Z plotek w firmie wiedziałem, że z mężem rozstała się kilkanaście lat wcześniej i od tej pory była sama. Uważałem za oczywiste, że po takich kolacjach to do mnie należy odwiezienie szefowej do domu. Nie miałem nic przeciwko takim wyjściom Przez czasochłonne studia i pracę praktycznie nie miałem życia prywatnego. Służbowe lunche czy kolacje z udziałem pracowników kancelarii były dla mnie nie tylko okazją do nawiązania tak mi potrzebnych zawodowych kontaktów, ale też wypełniały pustkę i samotność. Coś, co dla innych bywało udręką – dla mnie stanowiło oderwanie od rutyny. Pewnego dnia jak zwykle towarzyszyłem Hannie w kolacji z klientem. Wieczór skończył się po dwudziestej drugiej, więc zaproponowałem, że odwiozę ją do domu. – Twoja dziewczyna nie ma nic przeciwko temu, że kilka razy w miesiącu wracasz tak późno? – spytała nagle moja szefowa, gdy już byliśmy w samochodzie. Spojrzałem na nią zdumiony. W naszej kancelarii obowiązywał pełen profesjonalizm, nie rozmawiało się o sprawach prywatnych. Nigdy i pod żadnym pozorem. – Nie mam dziewczyny, proszę pani – odpowiedziałem spokojnie, zgodnie z prawdą. – Naprawdę żadna dotychczas nie usidliła takiego słodkiego dzieciaka jak ty? – roześmiała się piskliwie Hanna i dopiero wtedy zorientowałem się, że musiała wypić znacznie więcej, niż mi się wydawało. Popatrzyłem na nią podejrzliwie. No, no... Czyżbym tego wieczoru miał poznać skrywane dotychczas oblicze pani mecenas? – Co się tak na mnie patrzysz, Kuba? – usłyszałem nagle, choć dotychczas Hanna zwracała się do mnie per „panie Jakubie”. – A może miałbyś ochotę dotrzymać towarzystwa starszej pani, skoro i tak jesteś wolny? Oczywiście potrafię się odwdzięczyć – uśmiechnęła się przymilnie. Poczułem, jak policzki pieką mnie żywym ogniem. To był ten moment. Mogłem warknąć, że nie jestem do wynajęcia, i oburzony wyskoczyć z samochodu. Mogłem... Spojrzałem na Hannę. Każda kobieta chciałaby tak wyglądać w jej wieku. – Z przyjemnością dotrzymam pani towarzystwa, pani Haniu – powiedziałem tak spokojnie, jak ode mnie oczekiwała. Tylko skinęła z uśmiechem głową. Potem pojechaliśmy do niej. Tak to się zaczęło. Później było jeszcze wiele kolacji, śniadań, nawet weekendowych wyjazdów. Oczywiście za wszystko płaciła Hanka. Drogi garnitur? Nie ma problemu. Skuter, żebym mógł szybciej wracać z kancelarii do domu? „Tylko się nie rozbij, dzieciaku”. Samochód? Myślę, że dostanę go na rocznicę naszego związku. To już za kilkanaście dni... Nie powiem, do dobrego człowiek szybko się przyzwyczaja. Rzuciłem bar kanapkowy, rozsmakowałem w wygodnym życiu dobrze zarabiającego prawnika. Jakoś w tym wszystkim mi umknęło, że żyję nie za swoje... To miał być układ. Czysty biznesowy układ Drabina do kariery. Hania powiedziała mi pewnego dnia w przypływie szczerości: – Jeśli kiedykolwiek poznasz dziewczynę, w której się zakochasz, która da ci dzieci i z którą zechcesz założyć rodzinę, nie wahaj się. Powiedz mi tylko kilka słów. Zrozumiem. Moja mądra, wyrozumiała Hania... Nie przewidziała tylko jednego. Żadne z nas tego nie przewidziało. Że ona się we mnie zakocha, a ja w niej... No cóż – chyba też. Ja wiem, jak to wygląda z zewnątrz. Ciągle słyszę szepty, docinki. Ba! Czasem nawet przytyki wprost. Kilka tygodni temu dostałem awans. Myślicie, że ktoś docenił to, że przychodziłem od pierwszego dnia o szóstej, a wychodziłem przed dwudziestą drugą? Nawet pies z kulawą nogą o tym nie wspomniał. Liczyło się tylko to, że jestem „żigolakiem Hanki”. Bolało? I to jak! Ale nie zamierzam się tym przejmować. Podobnie jak wieloma innymi rzeczami, których doświadczam. Kiedyś kumpel przy piwie wygadał się: – Co ty widzisz w tym starym próchnie? Nie brzydzi cię, jak jest z tobą w łóżku? – otrząsnął się ze wstrętem. Powinienem wtedy dać mu w zęby. Wykrzyczeć, że to jego żona – co z tego, że dwudziestoletnia – jest zaniedbana. On naprawdę tego nie widzi?! Ale przemilczałem, jak na człowieka z klasą przystało. Tego właśnie nauczyłem się przy Hani. Zachowywać się jak dżentelmen. Uczyniła mnie innym, lepszym człowiekiem. Czy to takie dziwne, że i za to ją kocham? Mam już plan. Chcę wziąć z Hanką ślub. Nieważne, że ona nie może mieć już dzieci, a wszyscy dokoła będą się z nas śmiali i podejrzewali, że po prostu chcę łatwego życia na koszt starszej pani. Mam to w nosie. Liczy się tylko nasze szczęście, innym nic do tego. Tak właśnie ciągle powtarzam swojej ukochanej. Tamci zwyczajnie mi zazdroszczą, bo podobno zawsze umiałem się ustawić. Ostatnio nawet rodzona siostra powiedziała wprost, co o tym wszystkim sądzi, i to przy rodzinnym obiedzie. O coś tam się pożarliśmy i wtedy wypaliła, że ja wcale nie zarabiam takich kokosów w tej swojej kancelarii, tylko „siedzę w kieszeni u sponsorki starszej od mojej matki”. Rodzice mało nie dostali wtedy zawału. ale nie zamierzam sobie z tego nic robić. Powiem im, jak przyjdzie właściwy czas. Najlepiej już po ślubie – wtedy będą musieli po prostu zaakceptować fakty. Czytaj także:„Moja przyjaciółka oświadczyła mi, że jest w ciąży z moim mężem. Mieli romans od 3 lat”„Mąż zostawił mnie z nieuleczalnie chorym synem. Ledwo wiążę koniec z końcem, a on próbuje wyrzucić mnie w domu”„W małżeństwie trzyma mnie już tylko przyzwyczajenie. Nie kocham mojego męża i nawet tego nie ukrywam”„Ojciec całe życie tuczył mnie jak świnię na rzeź. Nigdy mu nie wybaczę, że wyrosłam na zakompleksioną i szykanowaną grubaskę”
kocham starszą od siebie kobietę